Kowaniec - Turbacz w lutym

zimowe gorczańskie pejzaże

Sebastian Słota - Turbacz zimą


Turbacz, najwyższy szczyt Gorców (1310 m. n.p.m.) - miejsce, w którym schodzą się gorczańskie szlaki z czterech stron świata. Dla mnie najciekawszą trasą podejścia na Turbacz jest zielony szlak z Kowańca, prowadzący przez szereg widokowych polan nanizanych jak paciorki na ścieżkę prowadzącą lasem. Dużego uroku tej trasie dodają piękne widoki na Tatry rozpościerające się przez prawie całą wędrówkę, a jeśli jeszcze dodatkowo Kotlina Nowotarska jest skąpana we mgle.... mniam!

Tak więc postanowiłem, korzystając z uroków zimy, ponownie wybrać się na Turbacz ww. trasą - ma ona dla tego bloga charakter symboliczny, bo od niej zacząłem swoje blogowe wpisy namówiony przez znajomych (w szczególności przez Bogusię, dzięki!), aby swoje zdjęcia udostępnić światu, a nie tylko gronu kolegów i koleżanek. Pierwszy wpis na blogu umieszczony w listopadzie 2016r. to była relacja właśnie z wejścia na Turbacz z Kowańca. Wtedy była złota polska jesień, teraz wychodziłem w pełni zimy.

Trochę musiałem odczekać na możliwość wyjazdu w góry po ostatniej wycieczce na Kasprowy Wierch, z pogodą było kiepsko, a jak było ładnie, to niestety musiałem z tych czy innych względów pozostać w Krakowie. Raz nawet zaplanowałem wyjazd na Turbacz mimo dość ryzykownej i niepewnej prognozy pogody, ale mnie już strasznie nogi swędziały. Nawet sobie już ustawiłem budzik na trzecią rano i wstałem, ale rzut oka na kamery i prognozę pogody skłonił mnie do powrotu do łóżka. I całe szczęście, bo niestety w ten dzień Turbacz spowiły mgły. Ale czekałem, czekałem aż się doczekałem. W drugiej połowie lutego dzień coraz dłuższy, żeby zdążyć na wschód słońca na jednej z polan pod Turbaczem, musiałem wyjechać z Krakowa o czwartej rano.
Zaparkowałem samochód pod wyciągiem na Długiej Polanie (685 m n.p.m.) i ruszyłem w drogę z duszą na ramieniu, bo niebo przed świtem nie wyglądało obiecująco, na szczęście wraz ze wschodem słońca zaczęło się wypogadzać i słoneczko mi towarzyszyło przez cały dzień. A obecność chmur tylko przydała uroku widokom podczas wschodzącego słońca.

Pierwsza z trzech dużych polan po drodze na Turbacz to Polana Brożki (969 m n.p.m), tam udało mi się złapać płonące niebo o świcie.

wschód słońca na Polanie Brożki

płonące niebo za lasem

Krótka wędrówka lasem i kolejna polana - Sralówki, starałem się tam dotrzeć błyskawicznie, żeby zdążyć na to, na co zdążyłem (uff). Polana Sralówki (1026 m n.p.m.) jest zdecydowanie większa i bardziej widokowa.
Tu mała dygresja - wprawdzie na terenie Gorców został utworzony Gorczański Park Narodowy, ale nie obejmuje on całości Gorców, m.in. nie obejmuje terenów na południe od Turbacza, właśnie tam, gdzie jest wytyczony zielony szlak z Nowego Targu. W związku z tym na licznych gorczańskich polanach znajdują się mniejsze lub większe domki letniskowe i szałasy, na szczęście zbudowane w podhalańskim stylu, z drewna, więc nie szpecą one krajobrazu. Część z nich służy ich właścicielom, ale kilka z nich jest do wynajęcia, stosowne ogłoszenia wiszą na tych domkach.
Wracając do naszych baranów, tj. wschodu słońca - cóż, każdy wschód słońca jest trochę inny, ten był piękny. Chmury się stopniowo rozpraszały, odsłaniając coraz to bardziej grań Tatr na horyzoncie i tworząc piękne, kolorowe mozaiki na niebie.

wschód słońca na Polanie Sralówki

widok w stronę Pienin

Tatry Słowackie nad pasmem mgieł

ech, te świty w górach...

Śniegu było sporo, myślę że miejscami spokojnie ponad metr. Przebijały się z niego pojedyncze roślinki oraz czubki krzaków i drzew. Zmarznięta pokrywa śnieżna lśniła w słońcu.





Jeden ze znajdujących się na szlaku domków do wynajęcia: Suchojadówka.



Słońce przyświecało coraz silnej i wyżej. Następna polana na szlaku, największa z dotychczas odwiedzonych to Bukowina Waksmundzka, położona na południowych zboczach szczytu (1103 m n.p.m.) o tej samej nazwie. Na polanie znajduje się kilkanaście szałasów i domków letniskowych. Sama polana była dość mocno "rozjeżdżona", na śniegu widać było sporo śladów narciarskich i samochodów terenowych. Poniżej kilka pejzaży z Polany Bukowina Waksmundzka.






Po opuszczeniu Polany szlak wiedzie krótkim odcinkiem lasu do wierzchołka szczytu Bukowina Waksmundzka. Tam znajduje się krzyżówka szlaków na Turbacz z Ostrowska i Łopusznej. Podobno droga z Łopusznej jest ciekawa, muszę to kiedyś sprawdzić.

Las tamtejszy wyglądał pięknie zimą, gdy mróz oszronił gałęzie drzew, śnieg lśnił w słońcu, a nade mną było soczyście błękitne niebo i chmurki kłębiaste zwiastujące dobrą pogodę. Mrozik trochę ścinał, palce lekko grabiały przy robieniu zdjęć, ale kto by na takie niuanse zwracał uwagę. Proszę Państwa, przed Państwem zimowe ogrody turbaczańskie:



rozstaje dróg na Bukowinie Waksmundzkiej, po lewej droga do Łopusznej, po prawej do Kowańca


Bukowina Waksmundzka


zbliżenie na Pieniny




Po wyjściu z lasu pod schronisko na Turbaczu pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to piękny widok Mogielicy, Królowej Beskidu Wyspowego z pięknie odcinającą się bielą Halą Stumorgową. Ech, Mogielica... byłem tam już trzy razy, za każdym razem o innej porze roku, zawsze było cudownie.


Schronisko PTTK na Turbaczu znajduje się nieznacznie pod samym wierzchołkiem Turbacza. Mimo swej wielkości (120 miejsc noclegowych) dobrze się prezentuje w krajobrazie.



Nieopodal schroniska, w stronę wschodnią, znajduje się Hala Długa, miejsce z przepięknym widokiem na Tatry.

Hala Długa - widok spod schroniska

w drodze na Halę Długą

Zimą wzdłuż szlaku prowadzącego przez Halę Długą rozstawione są tyczki nie pozwalające zgubić drogi we mgle, czy śnieżycy.



Na Halę Długą zawędrowałem koło południa, niebo zrobiło się "jak w Himalajach", a pod Tatrami utworzyła się prosta jak strzelił warstwa mgiełki - zjawisko typowo zimowe.

tatrzańska linijka

Hala Długa, widok w stronę Turbacza

ławeczka gorczańska - idealne miejsce do kontemplacji

dumny z siebie autor

Hala Długa jeszcze raz, po lewej Turbacz, po prawej Czoło Turbacza

Po krótkim pobycie na Hali Długiej wróciłem pod schronisko. W środku i na zewnątrz było sporo osób i dominowali narciarze na biegówkach i skiturowcy. Piechurów było niewielu. Faktycznie, w Gorcach warunki do narciarstwa biegowego są znakomite, dodatkową atrakcją jest wytyczona w 2015 roku trasa biegowa z Obidowej na Turbacz, o długości 11 km i 500 m przewyższenia. Sam Turbacz jest węzłem szlaków turystycznych, jak widać na załączonym poniżej zdjęciu.


plażing pod schroniskiem

Będąc na Turbaczu warto się przejść na oddalą o kilkanaście minut spaceru halę położoną na Czole Turbacza (niewybitnym szczycie w masywie Turbacza) i jak się okazało później, również warto iść na wierzchołek Turbacza. Kiedyś mocno zalesiony i pozbawiony widoków, kilka lat temu las na nim uległ sporym zniszczeniom i się mocno przerzedził, dzięki czemu otworzyły się na wierzchołku widoki na stronę północną i zachodnią, a i Tatry zaczęły mocniej przezierać zza drzew. Trochę te kikuty straszą, jak kiedyś w Górach Izerskich, a obecnie w rejonie Baraniej Góry.


Hala Turbacz i Czoło Turbacza

Na Hali Turbacz znajduje się ołtarz papieski, wybudowany ku czci Jana Pawła II, który uwielbiał góry, a Gorce i Beskid Wyspowy darzył szczególnym sentymentem. Wiele razy tam bywał, za młodu jako duszpasterz studentów wraz z młodzieżą akademicką, ale też później, jako biskup i kardynał.

Ołtarz został zbudowany w 2003 na miejscu dawnego szałasu pasterskiego, w którym Karol Wojtyła  17 września 1953 odprawił mszę św. dla gorczańskich pasterzy oraz turystów. Uczynił to twarzą do wiernych, a było to na 10 lat przed Soborem Watykańskim II, który zreformował liturgię.

ołtarz papieski na Hali Turbacz

Hala Długa widziana z Hali Turbacz

Hala Turbacz

podejście na wierzchołek Turbacza

na wierzchołku Turbacza - trzy beskidzkie wyspy: Pilslko, Babia Góra i Polica

Z wierzchołka Turbacza znowu zszedłem pod schronisko i popołudniową porą zacząłem schodzenie tą samą trasą do Kowańca. Zimowe zdjęcia pięknie się prezentują w wersji czarno-białej, warto czasem kilka zdjęć z wycieczki przygotować w tej tonacji.

popołudnie pod Turbaczem

czarno-biało na szlaku

I teraz trzy gorczańskie polany w odwrotnej kolejności. Starałem się tak ustawić porę schodzenia w dół, by załapać się na jakże lubiane przeze mnie "płonące niebo" i choć słońce schowało się wieczorem za drzewami, to wrażenia były imponujące. Najpierw wejście na Bukowinę Waksmundzką, jakby przez "bramę" z drzew.


na Bukowinie Waksmudzkiej - widok na Lubań i Pieniny

Tatry

płonące niebo cz. 1

Następna była Polana Sralówki, na której rano słońce tak ładnie zagrało na śniegu. Niebo stawało się coraz bardziej pomarańczowe...

Tatry

Tatry - zbliżenie

Tatry Słowackie - ostatnie promienie słońca oświetlające wierzchołki szczytów

Była taka piosenka Budki Suflera "Jest taki samotny dom". Położony w lesie na gorczańskim szlaku, do wynajęcia, jakby ktoś chciał.


Na Polanie Brożki zapadł już zmierzch, nad Tatrami unosiły się chmury oświetlone różową poświatą,


gdy tymczasem bardziej na zachód niebo płonęło nad lasem.



Zapadała już noc.


Ostatnie zdjęcie tej wycieczki z widokiem na czerwoną poświatę na niebie i wyciąg narciarski na Długiej Polanie na pierwszym planie.


Wracając samochodem do Krakowa ułożyłem sobie takie podsumowanie, które teraz przeleję na papier (elektroniczny): zima w górach wymiata, śnieżnobiałe krajobrazy są przepiękne, a krótki zimowy dzień pozwala zapolować na bardziej kolorowe widoczki o świcie i zmierzchu - spiąć wędrówkę zimową pomarańczowo-czerwoną klamrą. Kiedyś mówiłem, że góry są najpiękniejsze jesienią i to jest prawda, ale równie piękne są zimą. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć pierwszy wpis na blogu, traktujący o wycieczce prawie tą samą trasą na Turbacz, to zapraszam TUTAJ, natomiast mi jeszcze przychodzi do głowy jedna kwestia: owszem, trasa Kowaniec - Turbacz jest godna uwagi, ale jeśli chodzi o najpiękniejsze gorczańskie widoki, to zestaw Wdżar i Lubań zdecydowanie rządzi, do obejrzenia TUTAJ relacja z listopada (na pograniczu jesieni i zimy, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej!).

Miłego oglądania!

Sebastian Słota





Komentarze

  1. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich zdjęć. Dawno nie zdarzyło mi się oglądać obrazów tak przemyślanych i technicznie sprawnych. A jak mówi małżonka mojej osoby jestem osobą wybitnie krytyczną i nic mi się nie podoba. Zastanawiałem się przez chwilę czy Jej nie ukarać za te insynuacje i nie zataić przed Nią tej fotorelacji. Ale daruję Jej po raz ostatni. Niech zna łaskawość mojego serca.
    A tak poważnie to trafiłem tu przez przypadek szukając inspiracji do kilkudniowej narciarskiej wycieczki. I chyba znalazłem - dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Normalnie kapcie mi spadły! Bardzo dziękuję tak piękne słowa uznania. Cieszę się, że zdjęcia się podobają i że posłużyły jako inspiracja dla wojaży. Mam nadzieję, że narciarski wyjazd w Gorce był udany. Pozdrawiam Małżonków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

TOP 5