Brdarka - czereśniowe sady
W tej relacji bynajmniej nie chodzi o owoce, czy też czereśniowe przetwory,
ale o kwitnące masowo na biało na przełomie kwietnia i maja czereśniowe
drzewa, których tutaj jest mnóstwo, naprawdę mnóstwo. Ale po kolei.
Brdarka to wieś w południowo-wschodniej Słowacji, w kraju koszyckim. Leży
pomiędzy górami Rudaw Słowackich, długiego na 140 kilometrów rozległego pasma
górskiego znajdującego się na południe od Niżnych Tatr i Słowackiego Raju.
Otaczające Bradrkę wierzchołki zaliczane są do Pogórza Rewuckiego lub Rudaw
Gemerskich, zależnie od przyjętego podziału pasm górskich. Nie są to nazwy
funkcjonujące powszechnie w świadomości przeciętnego polskiego turysty
górskiego, zbyt wiele interesujących gór leży bliżej granicy
polsko-słowackiej.
Brdarka to mała, cicha wieś z jedną wąską drogą dojazdową i kompletnym brakiem
stałej infrastruktury turystycznej, nie ma tam sklepu, parkingu ani knajpy.
Jest tylko czynny sezonowo niewielki bufet z podstawową ofertą dla
zgłodniałego turysty: piwo i zupa fasolowa.
Przyjeżdżający tu na wycieczkę muszą liczyć się ze sporymi kłopotami
związanymi z zaparkowaniem samochodu, zwłaszcza w okresie kwitnienia drzew,
kiedy przyjeżdża tu najwięcej turystów. Jedyne miejsce przypominające parking
to zatoczka dla autobusów obok kościoła. Autobusy do Brdarki kursują tylko w
dni robocze, więc w te dni jest zakaz parkowania w zatoczce. Dziś jest sobota
i drugi tydzień kwitnienia, parkowania pilnuje tutejsza służba ochotnicza,
która kieruje ruchem, dodatkowo jest zakaz wjeżdżania samochodem w wyższą
część wsi - tam są jeszcze dwa lub trzy miejsca parkingowe przy skrzyżowaniu
dróg.
Jestem w Brdarce o ósmej jako pierwszy turysta samochodowy. Ustawiam samochód w zatoczce, wrzucam dobrowolny datek do puszki i ruszam w trasę. Dzisiejsza wycieczka ma dwa etapy i dwie pętle, pierwsza to zwiedzanie czereśniowych sadów, a druga to wyjście na znajdujące się prawie 500 metrów wyżej szczyty Wielkiego i Małego Radzimia (słow. Veľký Radzim i Malý Radzim). Obie pętle mogę zacząć i skończyć na parkingu, co jest plusem logistycznym: nie muszę brać całego jedzenia i picia oraz mogę zostawić w aucie kijki potrzebne na drugi etap. Trzeba doceniać zalety lżejszego plecaka.
dd
kościół w Brardce
Wielki Radzim
Mały Radzim
Są kwitnące drzewa owocowe, to są i ule, a z wielu drzew dochodzi jednostajne brzęczenie zapylających owadów.
punkt widokowy na Veľkým Radzimiu - Vdovčíkovo kreslo
Pojawia się pierwsza grupa turystów z przewodnikiem.
Wychodzę już poza prowadzącą przez sady pętlę, idę zielonym szlakiem na Vŕšok. Spotykam tu grupki słowackich turystów podążających w przeciwnym kierunku. Idą zwiedzać sady w Bdrarce po dotarciu do miejscowości Kobeliarovo. Wydaje się to być dobrym pomysłem w obliczu problemów z parkowaniem w Brdarce, a sam zielony szlak tu prowadzący jest przepiękny - prowadzi widokowymi łączkami, a kwitnące drzewa to już klasa sama w sobie. Wariant dla mnie wart rozważenia, jak ktoś chce tu przyjechać.
Mały i Wielki Radzim
Przede mną Vršok. Wychodzę na niego łąkami, z pominięciem ścieżki.
Z góry roztacza się sielankowy widok na zielone już niewysokie wzgórza poprzetykane łąkami i polami. Wiosenny krajobraz pogórzy, tak miły memu sercu. Nie widać żadnych zabudowań, jakże to miła słowacka odmiana po ubiegłotygodniowej wycieczce na Chrobaczą Łąkę, z górskim zboczami zabudowywanymi coraz wyżej i gęściej.
Stolickie Vrchy - Kohut, Prislop, Stolica
Wracam, powrót tą samą trasą do „właściwych" sadów jest niezwykle klimatyczny. Dziękuję parze anonimowych turystom, którzy „robili mi" plan na zdjęciach, bardzo dziękuję.
Już jestem z powrotem we "właściwych" sadach. Pomiędzy drzewami pasą się owce, jest tu gospodarstwo rolne. W sadach przy Brdarce jest już więcej ludzi, choć nadal cicho i spokojnie. Tak sobie myślę, że gdyby te sady były w Beskidach, to by tam tłumy waliły, więc może całe szczęście, że są daleko, prawie przy słowacko-węgierskiej granicy.
Domykam pętlę czereśniowych sadów oznaczoną na mapie czerwonymi kreskami, a w terenie strzałkami. W ramach domykania idę na niewielkie widokowe wzgórze nad cmentarzem. Widoki jak z bajki, bez fałszywej skromności.
Mały i Wielki Radzim
Wielki Radzim, po prawej Sedlo Hora
Gdy wiatr zrywa z drzew płatki białych kwiatów, to można odnieść wrażenie, że pada śnieg.
Spod cmentarza ścieżka zejściowa prowadzi pod ewangelicki kościół pochodzący z końca XVII wieku. Jest on przykładem tzw. wiejskiego baroku z kamienną podłogą, drewnianymi sprzętami i organami na chórze. Dziś można posłuchać (po słowacku) opowieści lokalnej wolontariuszki o historii kościoła.
W bufecie turystycznym sporo ludzi.
W ten sposób pierwsza część dnia w Brdarce dobiega końca. Trasa krótka, w sam raz na pół dnia. Zdjęć zrobiłem dużo, był duży problem z selekcją, mam nadzieję że dokonany przeze mnie wybór się wam spodobał. Teraz idę do samochodu zabrać drugą część jedzenia oraz kijki i wyruszam w górę. Przede mną Wielki i Mały Radzim.
c.d.n.
Sebastian Słota

























































Komentarze
Prześlij komentarz