Czubrowice - Szklary, Jura podczas przedwiośnia

Czubrowickie przestrzenie oraz skalne ostańce Szklar na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej podczas bardzo wczesnego wiosennego, zimnego, wietrznego i mało słonecznego dnia. Mimo tego udana wycieczka.
Przyjeżdżam do Czubrowic w kwietniową niedzielę. To wieś położona kilka kilometrów od drogi olkuskiej w stronę Racławic. Miejscowość położona jest w dolinie, po jej zachodniej stronie mamy łagodnie opadające pola uprawne, a po wschodniej skarpy z kilkoma wapiennymi skałkami i ostańcami. Parkuję na dużym placu przy budynku Ochotniczej Straży Pożarnej i rozpoczynam wycieczkę.
Wzdłuż doliny w części wsi prowadzą dwie drogi, pomiędzy nimi płynie potok, na którym jest kilka mostków, a gdzieniegdzie można znaleźć skałki tuż za domami. Można chwilami poczuć się jak w słowackiej górskiej wsi.
Pierwszy etap wycieczki to położona na wzgórzu nad wsią Kalwaria Czubrowicka. Historia owej kalwarii i prowadzącej tu drogi krzyżowej rozpoczyna się w 1985 roku, gdy wikary parafii w Racławicach zorganizował tu pierwsze nabożeństwo drogi krzyżowej. Pierwsze stacje były pierwotnie oznaczone kamieniami, dopiero w latach następnych był sukcesywnie zastępowane rzeźbami autorstwa Zdzisława Kościelniaka z Raby Niżnej. W 1998 roku cała droga krzyżowa została oficjalnie poświęcona (czy niepoświęcona droga krzyżowa działa „równie dobrze"?).
Na Kalwarii Czubrowickiej w okresie Wielkiego Postu w każdy piątek odbywa się obecnie nabożeństwo drogi krzyżowej, a w Wielki Piątek można uczestniczyć w Misterium Męki Pańskiej.  Tymczasem wychodzę na Kalwarię łąkami, zostawiając sobie drogę krzyżową na zejście.
Na szczycie skałki ostatnia stacja drogi krzyżowej, dużo krzyży i panorama widokowa na Czubrowice i pola nad nimi. Dużo przestrzeni i niezły punkt widokowy. Pogoda na razie nie sprzyja.
 
ostatnia stacja drogi krzyżowej

szczyt Kalwarii Czubrowickiej

widok na Czubrowice
Schodzę wzdłuż figur drogi krzyżowej. Uwaga, droga ta, schodząca na północ od szczytu, nie jest zaznaczona na mapy.com, które są bardzo dobrą stroną do planowania wycieczek, ale jak widać, mają jednak pewne braki.
Docieram do ścieżki i szlaku rowerowego, którym wychodzę na otwarte przestrzenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej pomiędzy Czubrowicami a Szklarami. Pasy pól uprawnych i lekko pofalowany teren czynią to miejsce dość interesującym na spacer i fotografowanie, choć na razie jest tu bardzo mało zieleni. Miałem nadzieję na jakieś wiosenne kwiaty, ale tu na wysokości ok 400 metrów npm. w połowie kwietnia wiosna jest na bardzo wczesnym etapie, za to unosi się nad polami dyskretny zapach gnojówki.

wzgóze Kalwarii Czubrowickiej
Schodzę teraz do Szklar. Wokół tej wsi prowadzi czerwony szlak turystyczny „Doliny Szklarki", który wszakże omija wszystkie cztery grupy ostańców skalnych, które mam zamiar obejrzeć, więc z tego szlaku nie korzystam tworząc własną wersję trasy.
Przede mną ostańce.

1. Chochołowe Skały

Pierwsza grupa skał na moim szlaku. Od zachodniej strony praktycznie niewidoczne zza drzew. Niemniej mapa pokazuje ścieżkę prowadzącą w jakimś przesmyku między skałkami i tym razem mapy.com perfekcyjnie odzwierciedla rzeczywistość - ścieżka jest tam, gdzie ma być.
Chochołowe Skały po drugiej stronie również otoczone są lasem, przynajmniej tak to wygląda z bliska. Z oddali od strony Szklar ich mur skalny jest dużo lepiej widoczny, zwłaszcza rzuca się w oczy Skała Krzyżowa wysokości 18 metrów, z postawionym na jej szczycie metalowym krzyżem.
Spod Chochołowych Skał ścieżka stromo opada do drogi w Szklarach, by potem równie mocno wspiąć się w górę pod kolejne ostańce. Przy drodze zaparkowane kilkanaście aut, biorąc pod uwagę specyfikę miejsca można założyć, że są to samochody wspinaczy skałkowych.
 
Łyse Skały

2. Łyse Skały

Kolejna grupa skalna, również schowana w lesie, którą tworzą: Łysa, Łyse Plecy i Łyse Zęby. czyli nazwy anatomiczne w pełni. Grupa jest rozległa, skałki są różnej wysokości i jak można było przypuszczać, jest tu dziś sporo wspinaczy skałkowych. Najwyższa skałka - Łysa, liczy 20 metrów wysokości. Płyta skalna na jej czołowej ścianie wygląda na trudną, wspinacz próbujący nią wejść ma duże problemy z pokonywaniem kolejnych metrów, mimo podpowiedzi kolegów stojących pod ścianą.
 
Łysa

Łysy Ząb

Łyse Baszty

Za Łysymi Skałami wychodzę na niewielką łączkę, pierwszą dzisiaj - do tej pory szedłem wzdłuż pól uprawnych. Niestety, nie ma na niej wiosennych oznak w postaci kwiatów, za to nieśmiało wychodzi słońce, którego do tej pory miałem bardzo mało. Przede mną kolejna grupa skalna.

Chochołowe Skały z oddali

3. Witkowe Skały

To zwarta grupa pięciu ostańców i dwóch skał na zboczach wzgórza. Bardzo kameralna z uwagi na bliskie odległości między skałkami. Są tu łatwe drogi, dobre dla początkujących wspinaczy, choć najtrudniejsza wytyczona tu droga ma oznaczenie trudności VI.4+, czyli bardzo dużo.
Pod ostatnią grupę skalną nie prowadzi ścieżka, prosto pod nią trzeba przejść na przełaj przez pola. Pogoda robi się coraz bardziej adekwatnej do nazwy tej grupy.
4. Słoneczne Skały

Najbardziej okazała i najbardziej znana grupa skalna w okolicy Szklar i chyba też w tej części Jury Krakowsko-Częstochowskiej. W odróżnieniu od poprzednich odwiedzonych dziś przez mnie zdecydowanie mniej zarośnięte i dużo bardziej odkryte. Z uwagi na fakt, że wychodzi słońce (dobro rzadkie dzisiaj) i robi się bardzo przyjemnie, choć nadal nieco chłodno, postanawiam po obejrzeniu Sokołowych Skał zalec tutaj na trawie na wycieczkowy postój i popas pod skałką o nazwie Przełaz.

Szeroki Komin i Przełaz

wschodni mur Sokołowych Skał

wspinaczka na Przełazie z dolną asekuracją

odpoczynek pod Przełazem - nowe wycieczkowe buty

W pewnym oddaleniu, kilka minut spaceru piechotą, znajdują się dwie skałki również zaliczane do Słonecznych Skał: Ostatnia i Dziewczyna - te już pełni odkryte z każdej strony.
 
Ostatnia

wspinaczka na Ostatniej

Dziewczyna

Schodzę ścieżką do Szklar, krótki kawałek asfaltem i wychodzę ponownie na pola uprawne położone pomiędzy Szklarami a Czubrowicami. Pachnie tu przedwiośniem.
Oglądam rolniczo-polny krajobraz Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej.
Długie łany, między nimi pofalowana ścieżka i napotkany tu turysta robiący mi za detal na zdjęciu.
Małopolscy rolnicy używają ideologii LGBT do odstraszania ptactwa.
Mój cel to Mazurkowa - niewielkie wzgórze ze skałką. Na jej szczycie powiewa coś, co może się okazać polską flagą, przekonam się niebawem. Wg mapy.com bezpośrednio pod Mazurkową nie prowadzi żadna ścieżka, trzeba dojść jedną z dwóch dróg polnych prowadzących obok wzgórza. Dla mnie nie jest to żaden problem, niemniej w rzeczywistości można tam dojść drogą prowadzącą po zachodniej stronie Mazurkowej, niewidoczną ani na mapie, ani na zdjęciu satelitarnym mapy.com z 2019 roku, z czego wnioskować można, że jest ona stosunkowo nowa - jest już widoczna w Mapach Google.
Powiewająca na szczycie wzgórza flaga okazuje się nie być flagą Polski, lecz kawałkiem pomarańczowego materiału w czarne pasy, o symbolice nie kojarzącej mi się z niczym.
Ze szczytowej skałki rozległy widok na okoliczne wzgórza i pola uprawne, moje oko dostrzega też na horyzoncie ostańce, które dziś oglądałem. Przemyka też przez pola stado sarenek, niestety za daleko na robienie im zdjęć, nawet teleobiektywem.

Słoneczne Skały

Chochołowe Skały

przedwiosenne łany

I dopiero tutaj na wzgórzu zauważam pierwsze oznaki wiosny w postaci kwiecia i świeżych pąków liści. Na drzewem z białymi kwiatami unosi się ciągłe brzęczenie, które wydają zapylające owady.
Wracam do Czubrowic. Po drodze zaliczam jeszcze jedną skałkę - widoczną z dołu skarpę z widocznym również z dołu krzyżem. Na skałkę „od tyłu" prowadzi wygodne wejście płaską łączką, a widok na wieś położoną poniżej jest dość ciekawy, zwłaszcza z niższej części spod krzyża.

Czubrowice
Było dziś trochę lasu, był las krzyży, były krzyże pojedyncze, nawet była droga krzyżowa. Dobrze, że mnie od dawna w krzyżu nie łupie i przeszedłem tę krótką, ale ciekawą trasę bezboleśnie.
Ktoś może zapytać, czemu nie wziąłem roweru na wycieczkę. Faktycznie, drogi między Czubrowicami i Szklarami idealnie nadają się na przejażdżkę rowerem, można też połączyć te trasy z położonymi po drugiej stronie drogi olkuskiej drogami wokół Sułoszowej (też niezłe miejsca na rower), ale na rowerze nie wyjechałbym na Kalwarię Czubrowicką i nie dotarł pod wszystkie odwiedzone przez mnie dziś ostańce skalne. Wychodzi na to, że wybór własnych nóg jako metody przemieszczania się był dziś optymalny.

Sebastian Słota

Komentarze