Pasmo Pewelskie

Na niszowym beskidzkim szlaku.


Pasmo Pewelskie to długie na 15 km pasmo niewysokich wzgórz (ok. 700m n.p.m.) położonych równolegle do drogi Jeleśnia  – Hucisko pomiędzy Żywcem a Suchą Beskidzką. 

Ich przynależność beskidzka jest różnie określana, niektórzy zaliczają je do Beskidu Makowskiego, inni do Beskidu Małego , a jeszcze inni do Beskidu Żywieckiego – do tej ostatniej opcji ja bym się przychylił.
Jest to pasmo mało znane wśród turystów i rzadko uczęszczane. Szkoda, bo potrafi zaciekawić. Stosunkowo łatwe podejścia na wierzchołki pozwalają cieszyć się widokami, a te są dobre, ponieważ na zboczach pasma rozciągają się liczne pola uprawne, a zabudowania ciągną się aż po sam grzbiet pasma. Wycieczka wiosną wydaje się tutaj szczególnie wskazana, z uwagi na kwitnące łąki i świeżą zieleń. Z trasy rozpościerają się widoki na najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego: Babią Górę, Pilsko i Romankę.

link do mapy online: https://en.mapy.cz/s/hajekaceve

Grzbietem Pasma Pewelskiego prowadzi żółty szlak zaczynający się w Jeleśni. Aby ułatwić sobie powrót do Jeleśni, zostawiam przy kościele w Hucisku rower. W Jeleśni parkuję na ul. Kasztanowej przy budynku nadleśnictwa. Jest jeszcze wcześnie – mimo iż trasa wycieczki nie jest długa, to chcę się z nią uporać przed południem, ponieważ prognoza pogody mówi o znacznym zachmurzeniu od godziny 14. Jest też rześko, a ja lubię ten chłód poranka w górach, pachnącego wilgotnym lasem i poranną rosą na trawie. Gdy jechałem do Jeleśni samochodem to jakichś spektakularnych widoków na pograniczu dnia i nocy nie miałem, ale podczas zjazdu do Zembrzyc, aby stało się zadość tradycji porannych zdjęć z trasy, zrobiłem takie zdjęcie budzącego się dnia:

Żółty szlak na Pasmo Pewelskie rozpoczyna się w Jeleśni przy dworcu PKP i po minięciu mostu na Koszarawie zaczyna piąć się w górę. W Koszarawie mało wody, o tej porze dnia jej wody skryte w cieniu kojarzą mi się ze śląskim węglem. Początkowy etap szlaku wiedzie wśród drzew asfaltową drogą. Drzewa są skryte w cieniu, słońce jeszcze nie wspięło się nad Janikową Grapę. Gdzieś po drodze,  na leśnej wycince którą prowadzą linie wysokiego napięcia, po raz pierwszy dostrzegam Pilsko.


Po chwili docieram pod przysiółek Janikówka. Widać z niego Beskid Śląski i masyw Skrzycznego. Czekając chwilę, aż słońce oświetli łąki znajdujące się na przednim planie, schodzę do skali mikro. Rozglądam się po łące i podziwiam skrywającą się w cieniu poranną rosę. Gdy słońce wyjdzie znad pagórków, rosa pewnie momentalnie zniknie.



Beskid Śląski, na prawo Skrzyczne

Drugi, położony wyżej przysiółek Pradziady, jest ostatnim przed wejściem ścieżki w las. Fotograruję czubki drzew oświetlone niskimi promieniami słońca, robię pamiątkowe zdjęcie z przysiółka i znikam w leśnym podejściu.


W drodze na Janikową Grapę (pierwszy szczyt Pasma Pewelskiego na żółtym szlaku) szlak przechodzi przez polanę z widokiem na Pilsko, Romankę i Jeleśnię.

Pilsko i Romanka

Romanka i Jeleśnia

Janikowa Grapa jest w całości zalesiona. Jedynym śladem wskazującym na to, że jesteśmy na szczycie, jest ta kapliczka zawieszona na drzewie.


Po zejściu z Janikowej Grapy szlak prowadzi dłuższy kawałek lasem i ten odcinek jest chwilowo mocno rozczarowujący. Nic się nie dzieje. Ale nie ma obaw, trzeba go przejść, bo potem docieramy do najciekawszego odcinka szlaku, znajdującego się przy przysiółku Madeje i w okolicy Garlejów Gronia. Tam spędzam dłuższą chwilę na leżakowaniu w trawie – mam dużo czasu i nie muszę się spieszyć, a jest tak pięknie.

w stronę Beskidu Małego, na pierwszym planie wieża na Ostrym Groniu

Pilsko z resztkami śniegu



przysiółek Madeje

W drodze na Janikową Grapę drzewa już przekwitły, tutaj wiosna na całego.






Pilsko i Romanka

Babia Góra

Koszarawa i Jeleśnia

Za Garlejów Groniem szlak wiedzie przyjemną trasą między polami i lasami, raczej płasko. Jest ciepło i słonecznie, ale nad Babią Górą i Pilskiem zbierają się już chmury.

Pilsko i Romanka




Babia Góra

Pilsko

Dochodzę do przysiółka Olszówka, tam spotykam dwóch rowerzystów wyjeżdżających z dołu szlakiem rowerowym.

Przed szczytem Gachowizna znajduje się skrzyżowanie szlaków, na północ prowadzi niebieski szlak schodzący do Ślemienia. Wiedziony instynktem zbaczam na chwilę i podchodzę kawałek tym szlakiem, bo mi tam jakieś góry między drzewami migają. Okazało się, że to był dobry pomysł, bo jakieś 100 metrów od krzyżówki znajduje się polana z pięknym widokiem na Beskid Mały - od Gibasówki aż po Leskowiec.

panorama Beskidu Małego

Wycieczkę grzbietem Pasma Pewelskiego kończę na Gachowiźnie. Na łąkach pod wierzchołkiem robię sobie drugi dłuższy postój. Łąki tutejsze powoli zarastają jakimiś krzakami, nie są uprawiane i koszone jak wiele pól, które mijałem po drodze. Jak tak dalej pójdzie, to za kilkanaście lat zarosną całkowicie i nie będzie z nich widać Beskidu Makowskiego, Jałowca i Pilska.

Jałowiec i ledwie widoczna Babia Góra

widok na wschodnią stronę - Beskid Makowski

Pilsko i Romanka

Pogoda robi się coraz bardziej „burzowa”, jest bardziej letnio niż wiosennie (mam nadzieję, że rozumiecie o co chodzi). Nad górami Beskidu Żywieckiego kłębią się już gęste chmury, ale nade mną nadal jest słonecznie. Schodzę krótkim odcinkiem niebieskiego szlaku do Huciska. Dochodzę drogą do kościoła, do którego ogrodzenia zostawiłem rano przypięty rower. Siadam sobie na chwilę pod kościołem w cieniu, uzupełniam płyny, a potem jadę sobie rowerem do Jeleśni. Rowerowy odcinek liczy 9,3 km, za to ma 175 metrów różnicy wysokości w dół, co jest miłym zwieńczeniem wycieczki.

kościół i cmentarz w Hucisku

Wycieczka szlakiem Pasma Pewelskiego była moją trzecią tegoroczną majową wycieczką w niskie i mało znane miejsca w Beskidach, wcześniej byłem na Potaczkowej i na Tule (relacje są na blogu). W kwietniu jeszcze byłem na Żarze i Kiczerze. Fajne są takie majowe wycieczki w niskie góry, pełne ukwieconych łąk i świeżej zieleni. Lubię odkrywać takie mało znane miejsca w Beskidach, choć prawdę powiedziawszy, trochę mi brakuje trzech schronisk na szlaku, gwaru turystów i zimnego piwa wypitego po odpowiednim odstaniu w kolejce do bufetu. Chyba Rysianka wzywa, albo Turbacz (śmiech).

Sebastian Słota

Komentarze

  1. Świetna sprawa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten las, na początku, nudny wiosną...oj jesienią przy słońcu...robi się piękny i bajkowy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

TOP 5