spacer po Funchal

Miejska wycieczka na Maderze.


Funchal to główne miasto Madery, liczące 110 tys. mieszkańców. Wybraliśmy je na naszą kwaterę podczas tygodniowego pobytu na tej wyspie z uwagi na jego urok, dużą liczbę zabytków i ogrodów zlokalizowanych w tym mieście.

Ważna była też dostępność usług turystycznych i łatwość przemieszczania się autobusami lokalnymi. Na Maderze funkcjonuje znakomicie rozwinięta sieć połączeń autobusowych, ale jadą one do najodleglejszych zakątków wyspy właśnie z Funchal.

W Funchal jest mnóstwo miejsc do zwiedzania, ciężko zobaczyć wszystkie zabytki w jeden dzień, a zwiedzenie ciekawszych ogrodów (a jest ich wiele) wymaga jeszcze dodatkowo dwóch - trzech dni. W tej relacji przedstawię wrażenia ze zwiedzania części miasta. Mimo iż nie zamieściłem tu zdjęć i informacji z całego Funchal, to wpis jest długi i napakowany fotografiami. Mam nadzieję, że będzie na tyle ciekawy i interesujący, że dotrwacie do końca.

Podczas pobytu na Maderze mieszkaliśmy we zachodniej części miasta, w rejonie basenów Lido, w odległości ok. 3 km od Praca da Autonomia, głównego węzła komunikacyjnego w Funchal, położonego w rejonie starówki.
W pierwszy dzień pobytu udaliśmy się na spacer po Funchal. Rozpoczęliśmy od obejrzenia skweru przy ww. basenach. Jest słonecznie, ale nie upalnie, jest zielono i kwitnąco.

pierwszy widok po wyjściu z hotelu

wybrzeże w Funchal


leżing, choć nie plażing

zielono wszędzie

Na placyku ćwiczył jakiś młody adept piłkarstwa. Może to następca Cristiano Ronaldo, urodzonego na Maderze. W tle widać budynki hoteli. Jest ich w tym rejonie sporo i są naprawdę duże. Mimo tego jakoś się komponują w krajobrazie, może dlatego, że sporo z nich ma tarasową budowę, a ponadto fakt, że są budowane na pochyłym terenie pośród wzgórz, powoduje, że nie rzucają się w oczy tak, gdyby były wybudowane przy płaskim wybrzeżu.




Na Maderze ciężko o plaże z prawdziwego zdarzenia, tego typu kompleksy basenowe są częstym widokiem.

kompleks basenowy Lido

Wszędzie jest dużo zieleni i kwiatów. Na Maderze dzięki położeniu na Atlantyku panuje łagodny klimat, często wieje wiatr, powietrze jest wilgotne, w ciągu roku jest dużo opadów. W lecie nie ma skwaru typowego dla Sycylii czy Grecji. Spotykaliśmy mnóstwo emerytów na wakacjach. Dominowali emeryci z Niemiec, Hiszpanii czy Francji, polskich było niestety niewielu. Myślę, że właśnie ten łagodny klimat powoduje, że tak dużo starszych ludzi przyjeżdża tu na wakacje. Mnie się też ten klimat podobał :)


Na całej Maderze, jak i w samym Funchal ciężko o kawałek prostej i płaskiej drogi. Na prawie całej wyspie ukształtowanie terenu jest górzyste lub pagórkowate, drogi wiją się zakrętami oraz w górę i w dół.

Więc cały czas trochę w górę, trochę w dół podążamy w stronę starówki.

góry wznoszące się nad Funchal

pomnik "pokój i wolność"

wieeelki budynek hotelu Pestana Carlton *****, ale mimo tego ten nadmorski pejzaż mi się podoba


Docieramy pod skarpę nadbrzeżną vis a vis portu. Na górze skarpy jest ulokowane kasyno (niewidoczne na zdjęciu) oraz dwa piękne ogrody, po drugiej stronie drogi znajduje się Pestana CR7 Hotel, w którym na parterze jest muzeum Cristiano Ronaldo, najbardziej utytułowanego i chyba najlepszego (lepszego od „Czarnej Perły” Eusebio) portugalskiego piłkarza oraz najbardziej znanego Maderyjczyka oprócz Krzysztofa Kolumba. To obiekty zwiedzimy później, w drodze powrotnej, na razie wzdłuż portu i mariny idziemy na Praca de Autonomia, by następnie zwiedzić targ w Funchal - Mercado dos Lavradores.



fontanna przy promenadzie

pałac św. Wawrzyńca

zabudowania starówki i wieża katedry w Funchal

Promenada tryska zielenią



Praca Da Autonomia to rondo będące głównym węzłem komunikacyjnym w centrum Funchal. Wokół tego ronda są zlokalizowane liczne przystanki autobusów jadących do wszystkich zakątków Madery.

Zdjęcie powyższe jest panoramą Praca da Autonomia złożoną z siedmiu pionowych kadrów. Pan idący chodnikiem mi się sklonował w trakcie robienia zdjęć, dlatego jest go trzech. 

W Funchal panowała tego dnia piękna pogoda, chmury były takie, jak lubię, czego efekt można zauważyć na zamieszczonych w tym wpisie zdjęciach. Ale tam wyżej, za widocznymi na zdjęciu pagórkami, w wyższych partiach gór Madery pogoda była zdecydowanie słabsza - taka już specyfika Madery.

Powyższe zdjęcie szczególnie mi się podoba. Jest w nim jakiś spokój i równowaga kadru. 

Docieramy do targu. Można tu kupić świeże tropikalne owoce, przyprawy i inne dobra. Ceny są wysokie, wyższe niż w sklepach, ale takiej jakości produktów w sklepach nie ma, a sporo bardzo egzotycznych owoców, o nazwach nam nic nie mówiących, w spożywczakach nie widzieliśmy. Ciekawe, jaką część kupujących stanowią miejscowi, a ile euro zostawiają turyści zafascynowani panującą tu egzotyką.

na targu - Mercado dos Lavradores

owoce tabaibo - ktoś jadł?

daktyle

maderyjskie banany

Kupujemy maderyjskie banany z zamiarem przekąszenia ich na miejscu. Banany są mniejsze i zielone. Chcemy je odwinąć z łupiny, ale sprzedawczyni na migi odradza i pokazuje trzy palce. Aha, trzeba poczekać trzy dni, dowiadujemy się. No trudno, zabieramy je do pokoju hotelowego i jemy po tych trzech dniach. Są dobre, słodkie, nie psują się tak szybko jak te przywożone do Polski z daleka, ale jakichś drastycznych różnic w smaku nie ma.


Wracając na targ - można też tam kupić wyroby z korka, które są hiszpańską i portugalską specjalnością.

Przyprawy są drogie, ceny ustawione pod turystów - 3-4 Euro za woreczek przypraw. Ciekawe, że z tak podobnie pakowanymi w woreczki strunowe przyprawami spotykam się na bieżąco podczas robienia zakupów na placu targowym Stary Kleparz w Krakowie. Na jednym ze stoisk są sprzedawane, tak właśnie "chałupniczą" metodą pakowane rozmaite przyprawy i mieszkanki, a ostatnio również ziółka i rozmaite herbatki. Ceny są zdecydowanie niższe niż na tym stoisku w Funchal.

kandyzowane mandarynki

efektownie wyglądające stoisko bananowo-paprykowe

Nie mogło braknąć straganu z koszulkami Cristiano Ronaldo, zarówno w portugalskich barwach, jak i z biało-czarnymi pasami jego aktualnego klubu - Juventusu Turyn. Koszulki te widziałem również w rozmaitych stoiskach z pamiątkami. Ich cena - 10 Euro, nie wskazuje na uiszczanie stosownych opłat licencyjnych przez ich producentów.

targowy dziedziniec

dwie dorodne maderyjskie brzoskwinie

ananas banana - nietypowy kształt ananasa

Na osobnej hali znajduje się targ rybny. Można tu kupić przeróżne ryby złowione tego samego dnia przez lokalnych rybaków. Zaskoczył mnie zapach unoszący się w tej hali. Nie pachniało tu rybą, jak zazwyczaj bywa w sklepach lub stoiskach rybnych, lecz unosił się świeży zapach morza. Powiadają, że najlepsza ryba to ta świeżo złowiona z morza. Choć nie miałem okazji się o tym jeszcze przekonać, to zapach w tej hali chyba stanowił potwierdzenie tej prawdy.

komu stek z tuńczyka - komu?

espada

Jedną ze specjalności Madery jest ryba zwana espada (pałasz atlantycki). Jest to ryba drapieżna zamieszkująca głębiny tylko w trzech miejscach na świecie: wokół Madery, Azorów i Wysp Japońskich. Ryba jest czarna, podobna do węgorza, długa na 1,5 metra, zupełnie pozbawiona łusek. Pływa ona na głębokości 800-1000 metrów, a w nocy wypływa na żer 200 metrów pod powierzchnię i wtedy rybacy ją łowią w długie sieci zaopatrzone w mnóstwo haczyków z przynętą. Mówi się, że nikt nigdy nie widział tej ryby żywej, gdyż ginie ona podczas połowu wskutek zmian ciśnienia przy wyciąganiu sieci. Mięso espady jest pozbawione ości, białe, chude i delikatne w smaku - miejscowy specjał.

świeżo złowione ryby na lodzie

inne świeże rybki

rybak odsypiający trudy porannego łowienia

Opuszczamy targ i idziemy zwiedzać starówkę. Ku naszemu rozczarowaniu katedra w Funchal jest nieczynna dla zwiedzających. Innego dnia udało się ją zwiedzić, szczerze powiedziawszy, nic ciekawego. Zdecydowanie ciekawsze było wnętrze kościoła św. Jana Ewangelisty, o którym piszę poniżej.

katedra w Funchal

Przy Avenido Arriago znajduje się pomnik Joao Goncales Zarco, portugalskiego podróżnika, który w 1418 odkrył Maderę.


Uwagę moją przykuł również przygrywający na placu przy pomniku zespół. Grali wesoło i skocznie, ale najciekawszy był basowy instrument obsługiwany przez łysego pana, który za pomocą rakietek do ping-ponga wydawał z przyciętych na różne długości rur basowe dźwięki różnej wysokości.


już po wizycie w muzeum CR7 i zakupach w tamtejszym sklepiku

Przy Avenido Arriago znajduje się Jardin Municipal (Ogród Miejski), jeden z licznych, większych i mniejszych parków i ogrodów zlokalizowanych w Funchal.




chodniki na starówce Funchal są wybrukowane estetyczną kostką brukową lub kamieniami.

Dość dużo czasu spędzamy przy Praca do Municipio (Plac Miejski). Znajduje się tu Kolegium Jezuitów oraz wchodzący w jego skład kościół św. Jana Ewangelisty oraz siedziba władz miejskich, ale tego dnia oprócz architektury naszą uwagę przykuwa wystawa poświęcona zaśmiecaniu świata przez plastikowe odpady. Elementem budującym wystawę są plastikowe butelki, a na wystawie można zobaczyć, jakie spustoszenie w naszym ekosystemie tworzą plastikowe śmieci.

panorama Praca do Municipio




Dla mnie szczególnie wstrząsające, choć znałem je wcześniej, były dwa zdjęcia żółwi (na fotografii poniżej na górze i na dole), które w młodości zaplątały swe skorupy w plastikowe śmieci, które nie pozwoliły ukształtować im prawidłowego, jajowatego jej kształtu, ale spowodowały utworzenie wielkiego przewężenia w środku. Dobry przyczynek na temat trwałości plastikowych śmieci.


kościół św. Jana Ewangelisty

Wnętrze kościoła św. Jana Ewangelisty robi duże wrażenie. Przeważająca większość ścian pokryta są rzeźbami, freskami i malowidłami. W ramach zwiedzania kościoła można wejść na jego wieżę widokową, z której rozpościera się widok na górne i wschodnie Funchal. Niestety, robienie zdjęć utrudniają metalowe barierki ustawione w sporej odległości od kamiennych poręczy. Czyżby było aż tak niebezpiecznie?





dachy Funchal

widok na Praca do Municipio

w górę Funchal

Po zwiedzeniu starówki udajemy się pod górę do twierdzy Fortaleza de Pico. Wspinamy się stromymi uliczkami powyżej centrum Funchal. Ruch turystyczny tu nie dociera. W zamku jesteśmy jedynymi zwiedzającymi. Widoki na miasto są zacne. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce dla nich.

uliczki Funchal

W tych rejonach Funchal, położonych od wybrzeża, oddalonych od utartych szlaków turystycznych, można zobaczyć wiele domów zaniedbanych i opuszczonych. Sporo z nich jest na sprzedaż. Jakby ktoś miał ochotę, to na zdjęciu jest kontakt do agencji nieruchomości.


Tu została sama elewacja.

kościół św. Piotra

Wspinamy się pod górę funchalskimi uliczkami.


wejście do Fortaleza do Pico

Same zabudowanie fortu nie są imponujące, ale widoki na miasto to wynagradzają.



Na zdjęciu poniżej typowy dla Madery obrazek: zbocza górskie gęsto zabudowane domkami, a pomiędzy nimi drogi, często prowadzone tunelami i estakadami.
Uważny czytelnik dostrzeże na zdjęciu Ogród Botaniczny (Jardin Botanico) zlokalizowany nad prawym wlotem do tunelu oraz wagoniki kolejki gondolowej na Monte.


Następnie schodzimy na dół, ponownie stromymi uliczkami. Udajemy się do ogrodów znajdujących się na skarpie, przy kasynie. Ogrody są dwa, wejście do jednego jest płatne 1 EUR, drugi jest za darmo. W pierwszym odbywało się jakieś spotkanie polityków, bo terenu pilnowali ochroniarze i policjanci, a dwóch panów przy bramie pokazywało, żeby nie podchodzić zbyt blisko pod znajdujący się przy ogrodzie pałacyk. W drugim ogrodzie takich utrudnień nie było.


ogród pierwszy - Jardins da Quinta da Vigia





widok na Pastana CR7 Hotel oraz portowe nabrzeże

Funchal

Błękitno-zielone odcienie pejzażu morskiego. Na horyzoncie niezamieszkałe Wyspy Pustynne

drugi ogród - Park św. Katarzyny



Na koniec wycieczki idziemy zwiedzać muzeum Cristiano Ronaldo. Wstęp kosztuje 5 EUR. Jestem kibicem piłkarskim i są to dla mnie dobrze wydane pieniądze. W muzeum jest mnóstwo zdjęć, pamiątek piłkarskich, w tym z młodości CR7, jak również zdobytych przez niego trofeów.
Muzeum CR7 poświęcam osobny wpis, który można zobaczyć TUTAJ.

muzeum Cristiano Ronaldo (CR7)

legitymacja klubowa dziewięcioletniego Cristiano

autor w charakterystycznej pozie

Na tym się kończy nasz spacer po Funchal. Nie dotarliśmy do części Starego Miasta położonej za Praca de Autonomia, natomiast byliśmy tam przy okazji wizyty Ogrodzie Botanicznym - zdjęcia i opis tamtych miejsc znajdzie się we wpisie o tym ogrodzie.

Sebastian Słota

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis i naprawdę piękne zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałbym tam kiedyś zawitać. Nie tylko tam, gdzie indziej też. Bardzo bym chciał znaleźć się na Wyspie Wielkanocnej (Rapa Nui) poczytać tabliczki Rongo-Rongo (nieodszyfrowane pismo) i spotkać się z Moai - posągami długouchych ludzi, jedynymi w swoim rodzaju.
    Wystawa plastików jest druzgocąca w swojej wymowie, powinna być pokazywana wszędzie, gdzie tylko można. Może nasi obrońcy środowiska spróbowaliby zorganizować podobną objazdową po całej Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przeszkadza mi długość wpisów, wręcz przeciwnie, chętnie popatrzę na to, czego osobiście nie będzie dane mi zobaczyć.
    Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie...
    Obyś zobaczył w życiu jak najwięcej, bo nikt Ci tego nie odbierze.
    Pozdrawiam
    Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo już się bałem, że mogę przynudzać. A wrażenia z podróży są cenne, zwłaszcza jak się ulokują gdzieś głęboko w głowie.

      Usuń

Prześlij komentarz

TOP 5