Madera zachodnia

Wycieczka pod znakiem różnorodności maderyjskiego krajobrazu i zmienności maderyjskiej pogody.
Teleferico do Rancho, Cabo Girao, Lewada das 25 Fontes, Porto Moniz.



Tygodniowy pobyt na Maderze. Aktywny pobyt - siedem czerwcowych dni, w tym sześć wycieczek, jeden dzień lenistwa i odpoczynku. Z zamiarem zwiedzania Madery wybraliśmy się tam na wyjazd z biurem podróży. Jako, że wycieczkę kupowaliśmy dość wcześnie - w listopadzie, samodzielne załatwianie wyprawy zupełnie się nie kalkulowało - łączny koszt wychodził podobny jak z biurem.
Madera to największa wyspa archipelagu wulkanicznego pochodzenia o tej samej nazwie, położona na Oceanie Atlantyckim w odległości ok. 500 km od Wysp Kanaryjskich oraz ok. 700 km od wybrzeży Maroka. Lot samolotem z Polski tutaj zajmuje 4,5h. Wyspa ma powierzchnię 741 km2 i podłużny kształt. Główne miasto wyspy to Funchal, liczące 110 tys. mieszkańców. Wyspa należy do Portugalii i ma status autonomii. Krajobraz wyspy jest górzysty, najwyższy szczyt Madery, Pico Ruivo, mierzy 1862 m wysokości n.p.m. Jako że tu do morza jest blisko (wierzchołek Pico Ruivo leży w linii prostej 8 km od brzegu), daje to pojęcie o maderyjskich stromiznach. Na wyspie, z uwagi na położenie na oceanie, panuje łagodny klimat, nie ma upałów i palącego słońca, często wieje, a na niebie (zwłaszcza nad wyżej położonymi obszarami Madery) widać sporo chmur. Dominują skaliste, klifowe wybrzeża. Jeśli ktoś chce przyjechać na Maderę z zamiarem odpoczywania na plaży, to stanowczo odradzam - na wyspie są dwie niewielkie piaszczyste plaże, z piaskiem importowanym aż z Maroka, reszta plaż jest kamienista albo ma formę betonowych pasów wylanych na skalistym nabrzeżu z ustawionymi leżakami i dziurą basenu zasilanego morską wodą. Ale jak ktoś chce pooglądać przepiękne krajobrazy, bardzo bujną roślinność (mówi się, że Madera to wyspa kwiatów), widoki z wysokich nadmorskich klifów, odbyć interesujące piesze wycieczki po górskich terenach oraz zwiedzić kilka ogrodów botanicznych, z których słynie Funchal, to Madera jest miejscem szczególnie godnym polecenia.

Pierwsza wycieczka, jaką chcę zaprezentować, to wyprawa samochodem na zachodnią część wyspy. Myślę, że to dobry wybór, bo eskapada owa bardzo dobrze pokazuje zmienność i różnorodność maderyjskich krajobrazów, jak i panującej tam pogody. 
Na wycieczkę pożyczyliśmy Seata Ibizę (auto klasy B wg powszechnie obowiązującego podziału). Sugerowaliśmy się przeczytanymi wcześniej opiniami, że małe i słabe auta mogą nie wyrabiać na maderyjskich zboczach i serpentynach. Patrząc na naszą trasę, już po jej przejechaniu, była to słuszna uwaga, naszym autem często jechaliśmy pod górę na dwójce, a jedynka nie była rzadkością.

TELEFERICO DO RANCHO

Pierwsze punkty wycieczki, to oddalony 12 km od Funchal punkt widokowy Cabo Girao i znajdujący się nieopodal wyciąg krzesełkowy Teleférico do Rancho wiodący stromo w dół ze skalistego klifu na samo morskie wybrzeże. Na wybrzeżu Madery znajduje się kilka wyciągów krzesełkowych (po portugalsku: teleferico), zwożących turystów ze stromych klifów na brzeg morza. Z wyciągów tych korzystają również miejscowi, mieszkający nad morzem lub posiadający tam pola uprawne.
Teleferico do Rancho z technicznego punktu widzenia nie wygląda imponująco, ot krótka kolejka, dwie małe stacje na górze i dole, dwa sześcioosobowe wagoniki poruszające się wahadłowo. Ale ta stromizna! Ona wszystko wynagradza.

Cena biletu w obie strony to 5 Euro, chyba nie ma biletów w jedną stronę, bo i po co. Wsiadamy do kolejki i następuje krótkie zzzziu na dół. Na dole jeszcze jest cień, słońce nie wychyliło się jeszcze znad stromych skał. Idziemy na krótki spacer wzdłuż wybrzeża.


w górze platforma widokowa na klifie w Cabo Girao

Teleferico do Rancho

Dochodzimy do poletek uprawnych. Są małe, o strukturze tarasowej. Pod skalną ścianą widać małe i prymitywne zabudowania, chyba nie mieszkalne, ale o charakterze gospodarczym. Nasuwa mi się skojarzenie z Indiańskimi pueblos. Uprawiane są pomidory. Naszą uwagę przykuwają zwisające z samej góry kable? rury? liny? Nie wiemy do czego służą. Mozę do transportu słodkiej wody? Nie ma się kogo spytać.


W międzyczasie słońce robi: a kuku


spojrzenie w górę na klif

maderyjskie plaże

spokój oceanu

droga do pól uprawnych

Wracamy do dolnej stacji kolejki, trochę nam tu za dużo czasu zeszło, a plan na dziś mamy bogaty. Na dole nie ma obsługi, Jest tylko zawieszona kamera, trzeba się przez nią zgłosić. Napotykamy na grupkę rolników, którzy zwożą kolejką na dół paczki z nawozem. Szybki wyjazd do góry i udajemy się do następnego punktu wycieczki.


CABO GIRAO

Cabo Girao to punkt widokowy położony na wysokim na prawie 600m nadmorskim klifie. Na tym punkcie w 2012 roku został zbudowany taras widokowy ze szklaną podłogą. Miejsce to jest często opisywane jako jedna z głównych atrakcji turystycznych Madery. Owszem, widok z klifu jest imponujący, ale kilka równie imponujących widoków z mniej znanych miejsc zdarzyło mi się w następnych  dniach zobaczyć. Ale przy Cabo Girao znajduje się duży parking dla autokarów, a samo miejsce jest bardzo blisko od Funchal, przez co podjeżdża tu sporo wycieczek zorganizowanych. Nie odbieram bynajmniej Cabo Girao piękna tego miejsca, ale zwracam uwagę, że z uwagi na splot wyżej wymienionych okoliczności stało się ono produktem turystyki masowej, a gdyby klif ten był położony gdzieś na zachodnim wybrzeżu Madery, to na pewno nie byłby tak oblegany.

widok z Cabo Girao na Camara de Lobos

600 metrów pod stopami

widok w dół z platformy, widać pola uprawne na wybrzeżu

to nie jest zdjęcie z drona, ale z platformy widokowej

widok na klif

MIRADOR DE TERRA GRANDE

Przed miejscowością Ribeira Brava opuszczamy południowe wybrzeże Madery, ruszamy w głąb wyspy w drodze do Lewady dad 25 Fonts. Jedziemy drogą VE4 zmierzającą na północ, ale w miejscowości Serra de Agua skręcamy na lokalną drogę wspinającą się na Przełęcz Encumeada (Boca de Encumeda). Droga główna wiedzie dołem doliny, by po wjechaniu w jeden z dłuższych, a może i najdłuższy tunel na wyspie, mierzący 3,1 km, wyjechać po północnej stroni gór. My zaś mozolnymi zakosami wspinamy się na górę. Pogoda robi się pogarsza, robi się bardziej typowa dla maderyjskich gór, których wierzchołki schowane są w chmurach. Po drodze dojeżdżamy do punktu widokowego - Mirador de Terra Grande. Warto zapamiętać to określenie (mirador lub miradouro), bo oznacza ono miejsca widokowe i często można spotkać się z takimi drogowskazami na Maderze ustanowionymi przy drogach. Z tego miejsca podziwiamy widoki gór Madery, krajobraz bardziej tropikalny i „dżunglowaty". Dużo, dużo zieleni. Uwagę zwracają liczne tarasy znajdujące się nad zabudowaniami, na których kiedyś zapewne miejscowi sadzili i zbierali płody rolne. Teraz one są niewykorzystywane i zarośnięte, ale dają dobry obraz na trudności, jakie sprawia życie w górzystym terenie.

widok z Mirador de Terra Grande


budownictwo drogowe na Maderze

BOCA DE ENCUMEADA

Przełęcz Encumeada o wysokości 1007 m n.p.m. to miejsce, z którego widać Ocean Atlantycki jednocześnie po południowej i północnej stronie wyspy. Tzn. widać, jak jest dobra pogoda, a tego dnia w miarę posuwania się w górę zachmurzenie było coraz większe. Na przełęczy sporo autokarów zatrzymujących się na tym punkcie widokowym, z podobnym pechem, jak my.


LEWADA DAS 25 FONTES 

Lewady to kanały irygacyjne transportujące wodę deszczową z północy wyspy na południe. Północna strona jest zdecydowanie bardziej wilgotna za sprawą wysokich klifów oraz gór, które blokują przepływ powietrza i schładzają je. Pojawia się wówczas para wodna, która w postaci deszczu spada na ziemię. Różnica ta jest widoczna gołym okiem – wystarczy pojechać z Funchal do Sao Vicente, aby zostawić za sobą bezchmurne niebo i wjechać w mgłę lub często delikatną mżawkę.
Pierwsze lewady powstały w XVI w. Przy ich budowie brali udział niewolnicy, gdyż były to zadania bardzo niebezpieczne. Polegały na utworzeniu kanałów, wyryciu tuneli w skałach czy na zboczach gór, a to wszystko często balansując nad przepaścią. Czas budowy jednego kanału wynosił kilka lat. Dzisiaj można powiedzieć, że lewady oplatają całą wyspę, a transportowana woda bez przeszkód trafia w każde miejsce i pomaga przy uprawach znajdujących się na południu.
Wzdłuż każdego kanału dobudowano ścieżki, które wstępnie umożliwiały dbanie o stan lewad, a w późniejszych latach posłużyły lokalnym mieszkańcom za piesze szlaki między miejscowościami. Teraz są atrakcją turystyczną Madery, nie spotykaną nigdzie indziej na świecie.

Jedną z takich lewad jest Levada das 25 Fontes, czyli lewada 25 źródeł. Jedziemy tam od wschodu, drogą ER110 do miejsca zwanego Rabacal. Droga wiedzie przez płaskowyż Paul da Serra - jedyny płaski teren znajdujący się na Maderze. Płaski, ale położony na wysokości 1300-1500 m n.p.m. Podobno jest piękny. Piszę podobno, bo my tego dnia przebijamy się przez chmury i kilkumetrową widoczność na drodze. Dojeżdamy do Rabacal.


Długość całej trasy z parkingu wynosi 9,2 km w obie strony. Trasa wiedzie w dół, z wysokości 1290 m n.p.m. przy drodze ER110 schodzi się na 900 m n.p.m. w miejscu docelowym. Początkowy odcinek trasy wiedzie lekko w dół asfaltową drogą o długości 2 km. Można tę drogę przemierzyć pieszo, ale można też skorzystać z busa wożącego turystów tam i z powrotem za cenę 3 EUR w jedną stronę lub 5 EUR w obie strony. Zaczyna kropić, nie jest to chyba deszcz sensu stricte, ale raczej mżawka wynikająca z olbrzymiej tego dnia wilgotności w tym miejscu. W miarę schodzenia w dół widoczność się lekko poprawia. Idziemy przez bujną roślinność, czuje się tu strefę subtropikalną. Jest zielono, zielono, zielono.

Po zejściu dochodzi się do właściwej lewady, szlak aż do końca prowadzi wzdłuż kanału. Ścieżka jest wąska, często zabezpieczona poręczą. Jest ślisko i wilgotno. Ciekawe, czy jest tu tak zawsze, czy akurat trafiliśmy na taką pogodę.

początek ścieżki wzdłuż lewady

Po przejściu odcinka lasem pod drzewami tworzącymi swoisty tunel dochodzimy do fragmentu otwartej przestrzeni. Kurczę, jakbym przeniósł się na plan „Parku Jurajskiego". Bogata zielona roślinność, duża wilgoć i te chmury na szczytach tworzące specyficzny klimat. Brakuje tylko ryku T-Rexa.







ścieżka wzdłuż lewady


Końcowy etap trasy lewadą jest jednokierunkowy, w drodze do punktu docelowego „25 Fontes" (25 źródeł) idziemy wzdłuż lewady, powrót nastąpi ścieżką leśną pośród wzgórz.



Dochodzimy do punktu docelowego trasy. Jest nim wysoki wodospad, a w zasadzie grupa spływających z góry strumieni skupionych w skalnym sanktuarium. Podobno strumieni jest tu 25, stąd nazwa miejsca. Widok jest spektakularny.

25 Fontes

25 Fontes

Teraz pozostało tylko wrócić z powrotem na drogę. Korzystam z dobrodziejstw cywilizacji i podwożę się busem na parking, a co.



PONTA DO PARGO

W miarę zjeżdżania w dół drogą poprawiała się pogoda. Opuszczamy często wiszącą nad górami Madery „czapkę z chmur" i jedziemy do następnego punktu wycieczki - miejsca widokowego na klifie w miejscowości Ponta Do Pargo. Na klifie tym postawiona jest latarnia morska. Miejsce to jest najdalej wysuniętym na zachód fragmentem Madery. Nie dociera tu, w odróżnieniu od Cabo Girao, masowy ruch turystyczny. Słońce dogrzewa, wiatr powiewa, morze ma intensywny niebieski kolor, w ogóle wszystkie kolory są bardzo intensywne. Klif jest wysoki na 280m i widać z niego typowy dla Madery nadmorski krajobraz.

latarnia morska na Ponta do Pargo

klif


typowe maderyjskie wybrzeże




SANTA MARIA MADALENA

W drodze do Porto Moniz przejeżdżamy przez miejscowość Santa Maria Madalena. Urzekający tutejszy sielankowy krajobraz, białe domki pokryte pomarańczową dachówką, soczysta zieleń i głęboki błękit oceanu. Zwracają uwagę rozwiązania architektoniczne kościoła posadowionego na betonowym cokole z uwagi na duże nachylenie terenu.



kościół w Santa Maria Madalena

PORTO MONIZ

Ostatnim etapem wycieczki jest wizyta w Porto Moniz, małej wypoczynkowej miejscowości położonej na północno - zachodnim wybrzeży Madery. Jest tu cicho i spokojnie, aż sam jestem zaskoczony tak znikomą ilością turystów w tak pięknym miejscu. Może przyczyną jest duża odległość od Funchal? W każdym razie my byliśmy tym zaskoczeni. Zanim dojedziemy do Porto Moniz, podziwiamy to miasto z góry, z miejsca widokowego Miradouro Port Moniz.

Miejscowość z góry przypomina zabawkę albo wykładzinę dywanową z naniesionymi ulicami, na której mali chłopcy lubią bawić się autkami.




typowy maderyjski krajobraz: zielono, stromo i tarasowo



Na początek potrzebujemy kawy. Przyda się, bo jest już późne popołudnie. Idziemy do kawiarni zlokalizowanej przy nadmorskiej promenadzie, a tam zdziwienie: ustawione na zewnątrz w pełnym słońcu stoliki i złożone nad nimi parasole. Nie ma cienia. Poza tym ani jednego klienta. Nawiasem mówiąc, podobnie było w następnych napotkanych kawiarniach. Siadamy, ja tyłem do słońca, żona przodem i zamawiamy kawy. Po wypiciu płacimy 5 Euro i nie dostajemy w zamian żadnego paragonu - no wtedy poczułem się jak w Zakopanem :) Po kawce zwiedzanie.

Porto Moniz słynie z basenów zbudowanych z połączenia naturalnych przybrzeżnych skał oraz betonu zasilanych morską wodą. Idziemy na pierwszy kompleks zlokalizowany po wschodniej stronie pod wysoką skalistą wyspą. Tu wstęp jest bezpłatny. Można poopalać się na betonowej plaży, albo wykąpać w basenie w morską wodą. Woda w basenach jest stojąca, nie ma morskich fal, można pływać w spokoju.






młodzi zakochani

morska bryza

autor pozuje


uroki pływania w basenach Porto Moniz


skała Ilheu Mole dominująca nad Porto Moniz

w górę Porto Moniz - na zboczach wszechobecne tarasy

Drugi kompleks basenowy, zlokalizowany po zachodniej stronie, ma bardziej „rodzinny" charakter i przystosowany jest również dla dzieci. Wprawdzie przy wejściu było miejsce przeznaczone na sprzedaż biletów i były zamontowane kołowrotki, ale nikt tam nie siedzi i tych biletów nie sprzedaje. Kolejne zaskoczenie. Zakręcamy kołowrotkiem i wchodzimy.






Poniższe krajobrazy z wybrzeża Porto Moniz znowu nasuwają mi skojarzenia z "Parkiem Jurajskim", a zwłaszcza z końcowymi scenami, gdy bohaterowie opuszczają wyspę helikopterem.



jeden z mieszkańców tutejszych skał

Wracamy do Funchal północnym wybrzeżem Madery. Dochodzi wieczór, słońce już schowało się za góry Madery. Nowa droga wiedzie głównie tunelami.




W Sao Vicente skręcamy na południe i po krótkim odcinku górską doliną wjeżdżamy w długi na 3,1 km Tunel de Encumeada. Tak, przejeżdżamy pod przełęczą, na której byliśmy przed południem. Po drugiej stronie gór Madery tunel wjeżdża do miejscowości Serra de Agua, przejeżdżamy przez miejsca, które widzieliśmy z punktu widokowego Mirador de Terra Grande, a następnie jedziemy już do Funchal, podziwiając po drodze kolejne dokonania portugalskich budowniczych dróg.

Sebastian Słota

Komentarze

  1. Super relacja, aż chce się jechać!

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER 👍😁 JADĘ W STYCZNIU WIELKĄ NADZIEJĘ,ŻE MÓJ WYJAZD SIĘ ODBĘDZIE, POZDRAWIAM 😁 😁♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Ci tego życzę, wszyscy mówią, że Madera jest piękna przez cały rok.

      Usuń

Prześlij komentarz