23 grudnia 2018

Wierchomla w październiku

beskidzkich "Barw szczęścia" ciąg dalszy


Rozochocony pięknymi pejzażami jesiennymi na Niemcowej postanowiłem dalej pozwiedzać Beskid Sądecki. Październik to według mnie miesiąc, w którym Beskidy prezentują się najlepiej, czy ktoś zaprzeczy? Następną wycieczką po Niemcowej była odbyta kilka dni później pętla po halach nad Wierchomlą Wielką i Małą, trasą: Wierchomla Wielka - Pusta Wielka - Bacówka nad Wierchomlą - zejście na dół wzdłuż głównego wyciągu krzesełkowego Stacji Narciarskiej Wierchomla - Wierchomla Wielka.


Miejsce parkingu i startu wycieczki było przy kościele w Wierchomli. Tak się składa, że w wielu małych miejscowościach, gdzie nie ma przygotowanych parkingów, najlepiej zostawić samochód pod kościołem, Przy kościele w Wierchomli Wielkiej znajduje się cmentarz, a że ja przyjechałem tam o poranku, można powiedzieć „w punkt siódma", no to na początek mogłem zobaczyć bardzo nastrojowe obrazy płonącego nieba nad sacrum.



Pierwszy etap drogi - na Pustą Wielką, prowadzi czerwonym szlakiem  przyrodniczym (nie jest to szlak PTTK). Początek szlaku wiedzie polanami z widokami na okoliczne góry i znajdujące się daleko na horyzoncie Tatry.

poranek na szlaku

Tatry na horyzoncie

Następnie jednakże ścieżka wchodzi w las i cały czas prowadzi tym lasem na również zalesiony wierzchołek Pustej Wielkiej. Ale jaki wspaniały to las, zwłaszcza październikową porą. Większość tego odcinka pokonywałem maszerując po dywanie opadłych czerwonych liści, wrażenie niesamowite!

czerwony szlak na Pustą Wielką

















Po osiągnięciu wierzchołka Pustej Wielkiej należy udać się krótkim bezszlakowym odcinkiem (spokojnie, na wierzchołku znajduje się stosowna strzałka), do prowadzących kilkaset metrów dalej szlaków żółtego i niebieskiego. Następnie po przejściu niewielkiego odcinka szlaku ścieżka, omijając wierzchołek Jaworzynki, wychodzi się pierwszą halę: Wyżnie Młaki. Dochodzi tutaj wyciąg narciarski z drugiej strony grani, od Szczawnika.

w drodze z Pustej Wielkiej



na hali Wyżnie Młaki



Droga grzbietem spod Jaworzynki po Bacówkę nad Wierchomlą prowadzi w zasadzie po płaskim terenie, z niewielkimi jedynie spadkami i podejściami. Bardzo przyjemny i obfitujący w widoki spacer.





Mniej więcej w połowie trasy mija się górną stację krzesełkowego wyciągu na Wierchomlę. Wyciąg służy nie tylko narciarzom, w lecie również jest otwarty: zdarzyło mi się jechać nim kilka razy z moimi małymi pociechami podczas wakacji w Krynicy.



kolejka krzesełkowa w Wierchomli



Za wyciągiem ścieżka nadal lekko faluje pośród łąk i zachęca do podziwiania pięknych jesiennych „ogrodów".





















Na końcu trasy dochodzi się pod położoną na szczycie pięknej, pochyłej hali, Bacówkę nad Wierchomlą. Bacówka jest kameralnym obiektem, z tarasem widokowym na halę oraz znajdujące się w na horyzoncie Tatry. Słynne są zachody słońca widziane spod tej bacówki, wszystko przede mną, trzeba się będzie wybrać tu kiedyś zimą. Przed bacówką znajduje się kilka ławek oraz miejsce na grilla, a duża hala zachęca do leżenia na trawie w ciepły dzień i podziwiania krajobrazu. Beskidzka sielanka.

pierwszy widok na Bacówkę nad Wierchomlą





Pejzaży jesiennych z tego dnia mam dużo, nie mogłem się oprzeć pokusie pokazania ich Wam, ale dla mnie one są tak urzekające i piękne, że nie sposób byłoby chować je tylko dla siebie.







na hali pod Bacówką - na horyzoncie Tatry

Bacówka nad Wierchomlą





taras widokowy w bacówce





Spod bacówki można zejść do Wierchomli Małej  czarnym szlakiem, ale droga ta dość szybko wchodzi w las. Dla mnie zdecydowanie ciekawsze jest zejście ścieżkami prowadzącymi stokiem narciarskim przy głównym wyciągu krzesełkowym w Wierchomli. Stok narciarski zwykle bywa otwartą przestrzenią.  Powrót przez Wyżnie Młaki, do położonej mniej więcej na środku grani górnej stacji wyciągu krzesełkowego i próby uchwycenia pięknych jesiennych klimatów.







na hali Długie Młaki





Zejście spod górnej stacji wyciągu trwało długo, zdecydowanie dłużej niż „czysty" czas zejścia liczony typowym dla chodu tempem. Było długo, ale pięknie, bardzo mnie wciągnęły jesienne pejzaże, które widziałem podczas popołudniowej wędrówki w dół.


























Potem pozostało już tylko wrócić się asfaltową drogą pod kościół w Wierchomli Wielkiej, by po nasyceniu oczu piękną, a niezbyt wymagającą wycieczką wrócić do domu.



W zasadzie powinienem powtórzyć podsumowanie z mojej wycieczki na Niemcową, odbytej kilka dni wcześniej (relacja z tej wycieczki: TUTAJ), które sprowadza się do stwierdzenia: październik to najpiękniejszy miesiąc w Beskidach, co jak mam nadzieję, obie relacje potwierdzają w pełni. W szczególności widać to właśnie tu, w Beskidzie Sądeckim, porośniętym pięknym liściastym lasem.

Sebastian Słota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz