Dolina Białej Opawy i nieoczywisty Pradziad
Wycieczka wzdłuż górskiego potoku Biała Opawa w czeskich Jesionikach
prowadząca wzdłuż licznych kaskad i wodospadów górskiego wąwozu i otulony chmurami najwyższy szczyt tego pasma na początek.
Najdłuższy wariant tej wycieczki liczy 8,2 km i prowadzi od niewielkiego
darmowego parkingu w Karlovej Studance aż do schroniska Barborka, skąd już
jest niedaleko na najwyższy szczyt Jesioników, czyli Pradziad (po czesku
Praded), liczący 1491 metrów wysokości.
Uwaga - żółty, środkowy odcinek szlaku, prowadzący przez najbardziej malownicze tereny,
pełne mostków, drabinek oraz kaskad wodnych, w 2024 roku wskutek ulewnych
deszczów uległ znacznemu zniszczeniu. W następnym roku został wyremontowany,
ale od tego czasu zalecane jest przechodzenie tego odcinka tylko w górę,
zwłaszcza latem, gdy jest tu sporo turystów. Według innych źródeł jest nawet
zakaz schodzenia nim w dół. Wszystko w trosce o ich komfort i bezpieczeństwo.
Wybieram się na zwiedzanie doliny w drugiej połowie września, poza sezonem
turystycznym, nieświadom rekomendacji (zakazu?) dotyczącej kierunku
zwiedzania. Czasem nieświadomość się przydaje.
Swoją wycieczkę rozpoczynam od wyjazdu autobusem z Karlovej Studanki na
parking Owczarnia (Ovćarna) znajdujący się pod Pradziadem. Autobus się
zapełnia kuracjuszami - emerytami, wraz z jedną młodą dziewczyną jesteśmy
chyba jedynymi przedstawicielami pracującego pokolenia. Dziś jest kiepska
pogoda, duże zachmurzenie i niski poziom chmur. Z parkingu ma górze w ogóle
nie widać szczytu i charakterystycznej wieży przekaźnikowej. W zasadzie taki
miałem zamysł podczas wrześniowego tygodniowego pobytu w Jesionikach - wybrać
się do Doliny Białej Opawy w niepogodny, pochmurny dzień, gdy będzie to
lepszym wyborem niż wycieczka na górskie szczyty. W głębokim wąwozie pewnie i
tak nie ma dużo słońca, a przekonałem się kiedyś, że w takim miejscach
przebłyski słońca poprzez drzewa tworzą silne kontrasty nie do końca pożądane
na zdjęciach. Dużo lepiej to wygląda przy braku słońca.
Na górze dużo niskich chmur, Pradziada nie widać w ogóle.
Pradziad w chmurach
Zastanawiam się, czy będąc już na Owczarni jednak przejść się na Pradziada.
Spacer na świeżym powietrzu w łatwym terenie (łagodne podejście asfaltem) w
otoczeniu jesiennych barw - zaczynają mnie cieszyć takie drobiazgi. Idę,
może stanie się cud i chmury się rozstąpią.
Cud się nie stał, choć wieża na Pradziadzie co chwilę odsłaniała się i
zasłaniała, a coś tam było widać pomiędzy chmurami. Cudu nie było, za to był
klimacik i zmienność.
Dlouhe Strane
parking Owczarnia, a nad nim Vysoka Hole
Przy budynku wieży w 2015 roku postawiono wykonaną przez czeskiego
rzeźbiarza Jiřiego Halouzkę rzeźbę legendarnego strażnika i ducha
Jesioników.
Petrovy Kameny
Schodząc z Pradziada nie wracam już na Owczarnię, lecz skręcam w lewo na
niebieski szlak rozpoczynający się w górnej części Doliny Białej Opawy przy
Chacie Barborka.
Ten odcinek prowadzi wzdłuż stosunkowo niedużego jeszcze potoku, pośród już
kolorowych jesiennych drzew, często dość wysoko nad strumieniem. Ciekawym
widokiem są zżółknięte i rude paprocie dostosowujące się do jesiennego
klimatu. Jest tu ich naprawdę sporo.
Momentami ścieżka prowadzi bardzo wysoko po zboczu głęboko wciętego wąwozu.
w dole Biała Opawa
W pewnym momencie szlak żółty prowadzący z Owczarni oraz niebieski się rozdzielają – niebieski nadal prowadzi nad wąwozem, natomiast żółty schodzi do jego najciekawszego odcinka, pełnego kaskad wodnych, mostków i drabinek. W kontekście wszechobecnej wilgoci nie dziwi bujna roślinność. Panuje tu wszechobecna wilgoć, skałki są mokre, a stopnie duże. Dla kogoś nieprzyzwyczajonego do górskich wędrówek faktycznie zejście żółtym szlakiem w dół może być problematyczne.
Dolny odcinek wąwozu jest już spokojniejszy - ścieżka jest szersza, a spad terenu mniejszy. Nie znaczy to jednak, że woda Białej Opawy płynie tu nudnym, jednostajnym nurtem. Nadal jest sporo kaskad i uskoków na nurcie potoku.
Całość szlaku robi spore wrażenie, jego długość i zmienność krajobrazu pozwalają nacieszyć się w pełni tą wycieczką - inaczej wygląda to w górnej części, inaczej w środkowej (najciekawszej), a jeszcze inaczej, choć nadal interesująco, w jej dolnym odcinku.
Wąwóz kończy się przy asfaltowej drodze. Dodatek w postaci zamglonego szczytu Pradziada też był ciekawy, niemniej na szczęście udało mi się go odwiedzić ponownie kilka dni później przy pięknej, słonecznej pogodzie.
Znajduje się tu niewielki, za to darmowy parking. Parkingi w nieodległej Karlovej Studance są płatne, choć cena nie jest zaporowa - 130 koron (ok. 24 zł) za cały dzień, za to płatność jest jedynie w gotówce.
Wracam do auta właśnie przez Karlovą Studankę - urocze sudeckie uzdrowisko, którego zwiedzaniu będzie poświęcona osobna relacja na blogu.
Sebastian Słota











































Komentarze
Prześlij komentarz