Wąwóz Valisoarei (Cheile Valisoarei)
Wąwóz położony jest we wschodniej części gór Trascau, w odległości 10 km od
Rimetei, jego dnem prowadzi asfaltowa droga z Aiud do Buru oraz płynie potok
Vaela Aiudului. W najwęższym miejscu wąwóz ma szerokość 25 metrów, a otaczają
go pionowe ściany o wysokości nawet 150 metrów. Szlak turystyczny prowadzi
górą po obu stronach wąwozu.
Najwyższe wzniesienie nad tym wąwozem, czyli szczyt Data, liczy sobie 884
metrów n.p.m. - nie jest to imponująca wysokość, ale biorąc pod uwagę że
niedaleko od szczytu leży wąski wąwóz położony ponad 400 metrów niżej,
wycieczka gwarantuje spektakularne widoki. Jak wspomniałem wcześniej,
wytyczone po obu stronach wąwozu szlaki pozwalają wytyczyć ciekawą pętlę i
obejść go dookoła, co też czynimy.
źródło: mapy.com
Rozpoczynamy wycieczkę na parkingu zlokalizowanym w centralnej części wąwozu.
Najpierw idziemy na jego wschodnie zbocza - ta część trasy jest dłuższa i z
większymi przewyższeniami niż prowadząca zachodnimi zboczami. Po przekroczeniu
potoku idziemy łąkami w górę. Imponujące widoki na skalne ściany, z jakimi
mieliśmy już do czynienia w samym wąwozie, w miarę nabierania wysokości robią
się jeszcze bardziej imponujące, zwłaszcza w połączeniu z wiosennymi,
kwitnącym łąkami. Skała z krzyżem po drugiej stronie wąwozu.
Plesii, Varful Cornului, Gradina Cetatii, Ardascheia, Data
Data
Wąwóz Valisoarei
Dochodzimy pod skalną ścianę szczytu Data. Wg mapy szlak prowadzi tą ścianą
i jest tam jedno miejsce oznaczone jako „trudne", co może oznaczać jakieś
sztuczne ułatwienia (klamry, łańcuchy itp.). Po moich doświadczeniach z
chybotliwymi drabinami w kościołach warownych i wybrakowanymi mostkami
wiszącymi nad potokami zastanawiam się, czy te ułatwienia, jeśli są
konieczne, będą w dobrym stanie i nie wylecą nam z rąk.
Na szczęście wszystko jest w porządku, stalowa lina poręczowa jest w
znakomitym stanie, a haki mocujące ją do skał są solidnie przymocowane.
Pełny profesjonalizm.
Odcinek oznaczony jako „trudny" okazał się być nieszczególnie trudny, choć
patrząc na te skałki z niższej wysokości, tak naprawdę nie było wiadomo,
czego się spodziewać.
Trudność dopadła mnie z zupełnie innej strony. Chwilę przed wejściem na te
liny w mojej lustrzance pęka ze starości migawka. Nici z robienia nią zdjęć.
Szczęście w nieszczęściu, że dzieje się to na przedostatniej wakacyjnej
wycieczce, a nie gdzieś na początku. Zdjęć ze swojego kompaktu użycza mi
koleżanka, robię je też swoją raczej budżetową komórką, choć zaprzęgam ją do
ciężkiej pracy - fotografowania w trybie RAW.
Jesteśmy już na Dacie. Widoki zacne.
szczytowa panorama
wieś Valisoara, za nią szczyty masywu Bedeleu
Wąwóz Valisoara, po lewej Rachis
Góra jest zalesiona, ale z samego szczytu nawet sporo widać, np. skalny
grzebień Coltul Cetate, który wygląda tak okazale z dołu i na który
patrzyłem codziennie z naszego noclegu w Poiana Aiudului. Niestety szlak go
omija, choć pewnie da się na niego wejść. Można też zauważyć w dole
tajemniczy obiekt zamkowy. Co to jest, to napiszę pod koniec relacji, bo
odwiedziliśmy go po wycieczce, by uzupełnić płyny.
Coltul Cetate
Wypatrujemy też dwa położone obok siebie ośrodki domków campingowych:
Pensiunea Bodrogeni po lewej oraz Popas 8 Odai po prawej. W tym po prawej
spaliśmy.
Coltul Cetate
Jesteśmy już przy drodze. Drogowskaz pokazuje dwa warianty szlaku nad
wąwozem: krótszy na lewo, dłuższy na prawo. Czasy przejścia są podane ze
sporym marginesem, z podobnymi opisami czasów spotkałem się na Szeklerskiej
Skale.
Przed nami 1,7 km do przejścia asfaltem, musimy wrócić na parking, gdzie
zaparkowaliśmy samochód, tam po drugiej stronie rozpoczyna się szlak wiodący
na zachodnie brzegi wąwozu.
Ta część pętli jest krótsza od pierwszej:
1. część wschodnia: 9,2 km oraz 579 metrów podejścia,
2. część zachodnia: 4,4 km oraz 356 metrów podejścia.
Na drugiej części pętli jest dużo więcej odcinków leśnych niż na pierwszej,
ale punkty widokowe są również pierwsza klasa.
Kulminacją jest Coltul Bogza la Cruce czyli skała z krzyżem. Z drugiej
strony wąwozu widać było ten krzyż postawiony na sporym skalnym urwisku i
faktycznie, widoki w dół i na okolicę są wspaniałe, choć nie dla osób z
lękiem wysokości. Do krzyża przywiązana jest rumuńska flaga. Taka flaga to
częsty widok na rumuńskich szczytach. Jako że jest flaga, to oczywiście
pozujemy z nią.
w dole wieś Valisoara
Data
Rachis i Coltul Cetate
Schodzimy w dół.
wieś Poiana Aiudului
Drugi punkt widokowy zwie się Piatra Aiudului i jest położony niżej, ale w
bardzo strategicznym miejscu, bowiem centralnie nad drogą przez niego
prowadzącą. Po prostu cudo.
Po drodze jeszcze widoczki już na niskiej wysokości na skałę Coltul Cetate po
drugiej stronie wąwozu.
Z tego punktu schodzimy już do „zamku”. To Castelul Templul Cavalerilor,
zbudowany na wzór tych średniowiecznych. Prawdopodobnie właścicielom brakło
kasy, bo dwie ostatnie kondygnacje są niedokończone. W obiekcie stylizowanym
na stary znajduje się hotel i restauracja. Zarówno pokoje jak i gastronomia
mają kiepskie opinie, ktoś chyba przeszacował nie tylko z budżetem ale i z
umiejętnością zarządzania czymś takim.
Restauracja jest ponoć czynna tylko w weekendy, my jesteśmy w tygodniu i
można kupić jedynie napoje, też w dość ograniczonym wyborze. Ale są zimne, a
to najważniejsze w upalny dzień.
Dobrze, że zrobiliśmy całą pętlę, bo były zakusy, by drugą część przełożyć na
inny dzień. Chciałem wykorzystać znakomitą pogodę i pomimo tego, że w mojej
ocenie ta druga część trasy jest słabsza, to jestem zadowolony ze zrobienia
całej pętli. W kilometrach nie wyszło zbyt dużo, za to podejść się zebrało
sporo.
Na drugi dzień nad góry Trascau nadeszły ciemne chmury, a ja zacząłem
odczuwać trudy łażenia po tutejszych stromiznach.
Sebastian Słota
















































Spektakularne widoki! Można by kręcić Władce Pierścieni
OdpowiedzUsuń