Spytkowice - Kraków na rowerze
54 km przyjemnej trasy rowerowej wzdłuż Wisły.
Dwa widoki na obie strony mostu.
Sebastian Słota
Jest lipcowa sobota, zapowiada się piękny dzień. Trzeba go dobrze wykorzystać,
na przykład na wycieczkę rowerową. Z Krakowa do Tyńca jeżdżę bardzo często i
bardzo lubię tę trasę, ale mam od jakiegoś czasu chęć na wydłużenie jej w
stronę zachodnią. Zamawiam sobie ładne chmurki na wycieczkę i jadę pociągiem o
13:17 z Dworca Głównego do przystanku Spytkowice - Kępki. Przejazd trwa ponad
50 minut i odbywa się nowoczesnym, klimatyzowanym składem kolejowym. Oprócz
biletu osobowego (normalny kosztuje 13,50 zł), trzeba jeszcze kupić bilet dla
roweru (6,00 zł).
W ostatnim segmencie pociągu oprócz mnie jeszcze jedzie czwórka rowerzystów.
Jedna osoba wysiada razem ze mną w Spytkowicach, reszta jedzie gdzieś dalej.
Zastanawiałem się w domu nad trasą powrotną do Krakowa i brałem pod uwagę
wariant po północnej stronie Wisły, ale po researchu na mapie Google
stwierdziłem, że w wielu odcinkach trasa rowerowa biegnie tam pod wałem
przeciwpowodziowym i niewiele tam widać rzeki, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Południowy wariant jest zdecydowanie ciekawszy i taki wybieram.
na peronie w Spytkowicach – Kępkach i spoglądam na niebo, wszystko
wskazuje na to, że zamówienie chmurkowe zostało zrealizowane, co potwierdzają
również pierwsze widoki w drodze do miejscowości zwanej Miejsce.
Na początku trasy ciekawym punktem zwiedzania jest zespół trzech
starorzeczy o nazwach: Miejsce, Oko i Krajskie. To trzy częściowo
połączone ze sobą zbiorniki wodne stanowiące dawniej zakole Wisły. Ich
łączna powierzchnia to 48,7 ha, z czego 18 ha przypada na Wiślisko
Miejsce, a 21 ha na Wiślisko Krajskie. Zbiorniki te to dojrzałe ekosystemy
wodne z liczną roślinnością wodną na brzegach oraz na ich powierzchni i w
głębi wody. Obszar jest cenny przyrodniczo - wskutek zmian klimatycznych i
hydrologicznych roślinność wodna jest globalnie uznawana na ginącą,
ponadto zbiorniki te są również cenne dla ochrony płazów i ptaków.
Wiśliska są obecnie terenem łowieckim zarządzanym (mam nadzieję, że
mądrze) przez Polski Związek Wędkarski. Najpierw przejeżdżam asfaltową
drogą publiczną obok Wiśliska Miejsce o powierzchni 18 ha.
Za Miejscem wjeżdżam na Velo Skawa. To jedna z nowszych inwestycji
rowerowych w Małopolsce docelowo mająca połączyć Suchą Beskidzką z
miejscowością Hutki w powiecie olkuskim. Co ma wspólnego powiat olkuski z
rzeką Skawą, to nawet najtęższe umysły nie są w stanie wymyślić. Pierwsze
utwardzone odcinki tej trasy powstały w Wadowicach w 2021 roku, a odcinek
trasy Podolsze - Łączany, którym właśnie teraz jadę, został oddany do
użytkowania w 2026 roku.
Pogoda dopisuje i dopisywać będzie. Krótka przerwa w zdjęciach
krajobrazowych na letnie kwiatki.
Za Wiśliskiem Krajskim ścieżka wiedzie ponownie wzdłuż Wisły.
Ścieżka rowerowa na chwilę oddala się od brzegów Wisły, ale ten fakt
trzeba traktować zdecydowanie na plus, bowiem prowadzi ona teraz do wokół
Wiśliska Krajskiego. Jest ono niezwykle klimatyczne i na większości
powierzchni porośnięte roślinnością wodną, czysta woda przebija przez nią
tylko miejscami. Jak dla mnie ta gęsta roślinność na powierzchni wody
utrudnia wędkowanie, ale w sumie to ja się przecież na tym nie znam. Skoro
ludzie wędkują pod lodem, to pewnie i tu dają radę.
wieś Dębina
na wschodnim brzegu Wiśliska Krajskiego
Przed początkiem kanału Łączany - Skawina rzeka rozszerza się, ale to jest
efekt spiętrzenia na stopniu wodnym w Łączanach. Nie przejeżdżam obok
niego, ponieważ po przejechaniu wzdłuż Wisły 8 km, skręcam w miejscowości
Łączany na ścieżkę rowerową prowadzącą wzdłuż kanału Łączany - Skawina. To
kanał długości 15,7 km zbudowany w latach 1955 - 1958 w celu doprowadzenia
wody do elektrowni w Skawinie oraz jako kanał dla barek rzecznych
omijający liczne zakola Wisły mocno meandrującej na tym odcinku.
Ścieżka rowerowa wiodąca wzdłuż kanału jest niezwykle urokliwa, wiedze
bezpośrednio przy cieku wodnym, kilka razy przechodzi z jednej strony
kanału na drugą.
Oba brzegi kanału łączy kilka stalowych, kratownicowych mostów. Nie przez
wszystkie się przejeżdża, pod kilkoma ścieżka prowadzi obok nich, ale mimo
to warto na niektóre wjechać, jak się chce obejrzeć kanał z góry.
Zbliżam się do Skawiny. Na wysokości Borku Szlacheckiego po jednej stronie
stacja kolejowa, a po drugiej duży budynek magazynowy, jakich sporo w
okolicy Skawiny. Elewacja budynku w poprzeczne pasy przechodzące od
białego po granat pięknie się komponuje z dzisiejszymi chmurami na
błękitnym niebie.
widok na Skawinę
Po drodze zbaczam na chwile ze ścieżki rowerowej, jadę do wsi Kopanka. Tam
znajduje się sklep spożywczy „Pokusa". To typowy mały, wiejski sklepik,
ale ma to co najważniejsze w słoneczny lipcowy dzień - lody w zamrażarce,
płyny w lodówce i przekąski dla podładowania kalorii. Jest już coraz
bliżej administracyjnych granic Krakowa, w które wjeżdżam chwilę po
przejechaniu mostu na Skawince.
most na Skawince
Ścieżka rowerowa prowadzi wzdłuż Wisły. Pod górą Grodzisko poprawiona w
2025r. nawierzchnia, zamiast błotnistej drogi wysypany i utwardzony
szuter, natomiast pod samym wzgórzem klasztornym nadal jedyny na
dzisiejszej trasie odcinek „terenowy". Podjeżdżam pod klasztor
Benedyktynów w Tyńcu. Pod nim, przy brzegu Wisły silna reprezentacja
turystycznej gastronomii, a sam klasztor na wzgórzu też oferuje
skorzystanie ze sklepiku z „klasztornymi" wyrobami spożywczymi lub
kawiarni.
Wycieczka rowerowa wzdłuż Wisły z centrum Krakowa to moja ulubiona
przejażdżka rowerowa, obie ścieżki rowerowe po dwóch stronach rzeki mam
przejechane dziesiątki razy. Zawsze też chętnie odwiedzam klasztorną
kawiarnię i piję kawę - od zeszłego roku można tam zamówić latte z lodem,
co latem jest szczególnie miłe.
widok z kawiarnianych stolików
Z klasztornego dziedzińca widać w dole przepływającą Wisłę, a po jej
drugiej stronie bardzo niepozorne, z daleka wręcz słabo widoczne
wzniesienie, które jest wspaniałym miejscem do obserwowania tutejszych
wschodów słońca, również przeze kilkukrotnie odwiedzonym z sukcesami
fotograficznymi.
Wracam ścieżką prowadzącą wałami przeciwpowodziowymi wzdłuż ulicy
Tynieckiej. W pogodne dni zawsze przejeżdża tędy mnóstwo rowerzystów,
czasem też przemknie rolkarz lub biegacz. Ścieżka prowadząca wzdłuż ulicy
Księcia Józefa jest zdecydowanie mniej uczęszczana.
Po drodze nie ma zbyt wiele widoków na Wisłę, ale można obejrzeć kilka
krakowskich zabytków, łącznie z Zamkiem Królewskim na Wawelu, przy którym
kończę swoją wycieczkę.
klasztor Kamedułów na Bielanach
zamek w Przegorzałach
klasztor Norbertanek na Salwatorze
Zamek Królewski na Wawelu
Pomysł na znaczne wydłużenie ulubionej wycieczki rowerowej do Tyńca okazał się bardzo dobry, a ścieżki rowerowe na odcinku Spytkowice-Skawina bardzo interesujące, nawet dużo bardziej niż te w Krakowie wzdłuż Wisły. Plusem jest też fakt, że opisana w tej relacji trasa w dużej części biegnie wzdłuż linii kolejowej Kraków - Oświęcim, co pozwala rozpocząć ją w dowolnym miejscu w zależności od chęci, kondycji i czasu.
Na koniec dziękuję siłom wyższym za zrealizowane zamówienie
fotogenicznych chmurek. Mam z nimi dobry układ w tym zakresie.








































Komentarze
Prześlij komentarz