Skala Szeklerska (Piatra Secuiului) w górach Trascau
Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w rumuńskich górach Trascau -
skalny masyw wznoszący się nad wsią Rimetea.
Góry Trascau to najbardziej na wschód wysunięte pasmo Karpat
Zachodniorumuńskich, gór leżących relatywnie blisko granicy
rumuńsko-węgierskich, nie zaliczanych do głównego Łuku Karpat.
Zbudowane są z miękkich i podatnych na erozję skał: fliszów, wapieni,
zlepieńców i w niewielkim stopniu skał wulkanicznych. Wskutek owej podatności
na erozję pełno w tych górach fantastycznych form skalnych oraz głębokich
wąwozów.
Same góry nie są wysokie w porównaniu do innych rumuńskich pasm: najwyższy
szczyt to Poienita mająca 1437 metrów wysokości. Góry są słabo zalesione,
mnóstwo w nich otwartych przestrzeni wykorzystywanych do wypasu owiec, co w
połączeniu z formami skalnymi i głębokimi wąwozami tworzy bardzo atrakcyjną
mieszankę.
Piatra Secuiului liczy sobie 1129 metrów wysokości i jest najwyższym punktem
skalnego grzebienia wznoszącego się nad Rimetea, w osi północ - południe, w
którym znajdują jeszcze dwa inne szczyty o podobnej wysokości. Patrząc na mapę
góra ma formę płaskowyżu, różnica poziomów między nim a wsią to ok. 600
metrów, a trzeba jeszcze doliczyć spore podejście pod jaskinię - Grota
Studentilor. Pomysł na trasę wycieczki obejmuje cały masyw z południa na
północ łącznie z jaskinią, to najdłuższa możliwa o wytyczenia trasa tutaj.
Trzeba to miejsce zbadać dogłębnie.
Wycieczka ma miejsce w rumuński długi weekend przypadający w 2026 roku na
prawosławne Zielone Świątki, które w Rumunii są świętowane przez dwa dni - w
roku 2026 przypadają 31 maja (niedziela) oraz 1 czerwca (poniedziałek),
ponadto w Rumunii 1 czerwca, czyli Dzień Dziecka, również jest wolny od pracy.
W Rimetei trwa w te dni już od piątku festyn weekendowy, na głównym placu jest
ustawiona scena koncertowa, a pobocza drogi prowadzącej przez wieś zapełniają
się samochodami. Niemniej, jak się okaże na przestrzeni całego dnia, w ogóle
nie przekłada się to na ruch turystyczny na tutejszych szlakach.
Rimetea jest wsią skupioną wokół drogi, więc szybko wychodzimy poza
zabudowania. Pierwszy odcinek wycieczki to trawers łąkami pod Piatra
Secuiului. Przestrzeń zapiera dech w piersiach, a świeża wiosenna zieleń bije
po oczach. Ścieżka jest mało wyraźna, momentami wręcz niknie w trawie, widać
że szlak jest mało uczęszczany - pierwsze osoby spotkamy dopiero na górze, na
niebieskim szlaku.
Ardascheia, pod nią wieś Rimetea
na czerwonym szlaku
Zamek Trascau nad Coltesti, nad nim Varful Cornului
po lewej Plesii (1250m), na prawo Piatra Bunatului, pod nimi wieś Coltesti
Żeńska część wycieczki, w tym koleżanka przyzwyczajona do wędrówek
tatrzańskimi szlakami, ma pewien problem mentalny, że idziemy tak „na
azymut", ale mnie zanikająca ścieżka w ogóle nie przeszkadza, a nawet
inspiruje - idziemy otwartym terenem, nie sposób się zgubić, a można
dostrzec wiele pięknych widoków. Krajobraz, oprócz tego że jest przepiękny,
przywołuje myśli przychodzące mi na myśl podczas wielu wędrówek po
słowackich górach: jak piękne i „czyste" są widoki wsi o zwartej zabudowie i
wznoszących się nad nimi łąk i pól bez zabudowy w odróżnieniu od
„zaśmieconego" luźną, często podchodzącą pod same szczyty gór zabudową
polskich górskich wsi. Tu jest identycznie - można cieszyć się czystym,
szlachetnym górskim krajobrazem.
Przed nami podejście pod jaskinię. Podejście jest strome, dość kiepsko
oznaczone i mało widoczne w terenie. Tak to już jest z tych górach Trascau:
mimo relatywnie niskiej wysokości bezwzględnej szczytów podejścia potrafią
dać w kość na stromiznach, a mimo wielkiej atrakcyjności krajobrazowej
szlaki tutejsze nie są odwiedzane przez tłumy turystów.
Coltesti
Grota Studentilor to wielka półotwarta przestrzeń wsparta na trzech
filarach. Czuć tu wielkie przeskalowanie krajobrazu, sylwetka człowieka jest
tu bardzo malutka.
Schodzimy drugą stroną. Zejście do niebieskiego szlaku jest zdecydowanie
łatwiejsze i przyjemniejsze, a do tego rewelacyjne widokowe. Sama
przyjemność, zwłaszcza w zbliżeniach.
Coltesti
Zamek Trascau nad Coltesti
Plesii (1250m)
Ardascheia
droga do Rimetei
Zejście, początkowo nikłą ścieżką pośród traw, zmienia się na chwilę w
skalne rumowisko.
Skracamy drogę dojścia do niebieskiego szlaku, by sobie zaoszczędzić trochę
podchodzenia do góry.
Piatra Secuiului
Podejście jest przepiękne: otwarta przestrzeń, pojawiają się pierwsze
skałki, cudne widoki na okolicę i pełno wszędzie różnych polnych kwiatów.
Dla mnie jedno z lepszych podejść górskich, jakimi szedłem. Myślę że może
się równać z fenomenalnym dla mnie żółtym szlakiem prowadzącym z Vyżnej
Revucy na Sedlo Ploskiej na słowackiej Wielkiej Fatrze.
Piatra Secuiului
grzęda skalna
po lewej południowy, skrajny wierzchołek Piatra Secuiului
nad przełęczą
Wychodzimy na płaskowyż. Cudnie jest. Wiosenna intensywna zieleń i mnóstwo
kwiatów. Trascau to góry wapienne, miałem nadzieję na intensywną wiosenną
wegetację i się nie zawiodłem. Spacer „po płaskim" aż pod szczyt Piatra
Secuiului to sama przyjemność, a może nawet rozkosz. Ścieżka prowadzi dość
bezpiecznie w pewnym oddaleniu skalnych urwisk opadających w stronę Rimetei,
ale warto podejść nieco bliżej, bo widoki na tę miejscowość znad tych urwisk
są spektakularne.
W tutejszych górach drogowskazy są mało precyzyjne, jeśli chodzi o czas
dojścia. Spójrzcie na ten: w lewo Rimeta 1-1,5 godziny, w prawo Coltesti 1-2
godziny. Nieoceniona wartość poznawcza, hehe.
zbliżenie na Rimeteę
Zaznaczony na mapie szczyt Piatra Secuiului jest trudny do zauważenia z
uwagi na długi płaski odcinek tuż przed nim. W jego okolicy można znaleźć
słup "graniczny" pomalowany z jednej strony w barwy węgierskie, z drugiej
rumuńskie. Ma on charakter bardziej symboliczny, bo granicy tu nigdy nie
było.
Kawałek dalej otwierają się widoki na kolejne wierzchołki pasma, dotychczas
zasłonięte. Przed nami festiwal wiosennej zieloności i fantastycznie
ukształtowanego terenu. Nie jest tu już tak płasko jak wcześniej, jest
prawdziwie górzysto i prawdziwie pięknie.
Po lewej stronie wąska, stroma, wciśnięta pomiędzy skały najkrótsza ścieżka
zejściowa do Rimetei oznaczona niebieskimi znakami, a przed nami dwa górskie
szczyty: Coltii Trascaului oraz Gradina Romei. Na żaden z nich nie prowadzi
znakowany szlak turystyczny, co oczywiście dla mnie nie jest problemem.
Idziemy w stronę tej pierwszej, na pierwszym punkcie widokowym panie
odpuszczają, na szczyt idę sam.
Coltii Trascaului i Gradina Romei
Ardascheia i niebieski szlak zejściowy do Rimetei
Gradina Romei
Coltii Trascaului
Na szczyt prowadzi zielona, ledwo widoczna i niewiele chodzona ścieżka,
wiodąca wśród traw i kwiatów. Góry dla koneserów.
po lewej Piatra Secuiului
Coltii Trascaului, który od południa (od strony ścieżki) jest łagodny,
na pozostałe trzy strony świata opada stromymi zboczami. Widok stąd jest
bardzo szeroki.
Dzisiejszy kącik botaniczny cz. 3.
Wracam do towarzyszek i już w trójkę schodzimy na przełęcz Moldovenesti,
a potem na dół czerwonym szlakiem okrążającym Coltii Trascaului.
Wydawać by się mogło, że dłuższe zejście będzie łagodne i na pewno jest
łagodniejsze od niebieskiego szlaku, ale mimo jest mocno nachylone i
nużące. Dodatkowo prowadzi lasem, jest to jedyny dziś nieatrakcyjny
fragment wycieczki. Po tym dość mozolnym zejściu wychodzimy na łąki
położone nad północną częścią Rimetei. Niewątpliwie znowu wskaźnik
atrakcyjny wyrzuca prawie na koniec skali.
Widok stąd na masyw Skały Szeklerskiej jest równie spektakularny niż ten najbardziej znany, czyli znad centrum wsi. Dobra pogoda, fotogeniczne chmury i popołudniowe światło słoneczne dopełniają całości. Fantastyczne zakończenie wycieczki.
Trudno powiedzieć, co było lepsze - początek, środek czy koniec trasy. Dla mnie ona była jednym z silniejszych doznań górskich i plasuje się z pewnością w TOP 5 moich wycieczek, co jest z pewnością dużą sprawą, bo konkurencję ma sporą. W tym TOP 5 na pewno mieści się również wycieczka w rumuńskie Góry Ciucas, z której relację możecie przeczytać i obejrzeć TUTAJ. Jeśli w tym zestawieniu mieszczą się aż dwie wycieczki z relatywnie małej puli rumuńskich tras w porównaniu do polskich i słowackich, to wniosek może być tylko jeden.
Sebastian Słota

































































Komentarze
Prześlij komentarz