Na połoninach Gór Opawskich: Solna Hora - Kutny Vrch - Vetrna
Wycieczka w czeskiej części Gór Opawskich, na terenach spustoszonych przez
inwazję kornika.
W 2015 roku susza oraz inwazja kornika spowodowała obumarcie całych połaci
lasu po polskiej stronie Górach Opawskich. Rok później nadleśnictwo wycięło
masę drzewną o objętości ponad 100 tysięcy metrów sześciennych na powierzchni
ponad 100 hektarów. To ponad 40 procent tamtejszych lasów świerkowych, a
wycinki na mniejszą skalę miały miejsce Już wcześniej. Straty biologiczne
objęły nawet rezerwat Cicha Dolina - tam ścięto i okorowano ponad 260 drzew.
Kora i gałęzie ze ściętych świerków zostały wywiezione, ale pnie zostały
pozostawione w ekosystemie.
Świerki sadzone w polskich Sudetach i Beskidach masowo od XIX wieku na
potrzeby przemysłu papierniczego nie wytrzymywały zmian klimatycznych i
atmosferycznych. Monokultura świerkowa nie przetrzymała próby czasu, dodatkowo
kwaśne deszcze z lat 70 i 80 XX wieku spowodowały utrzymujące się latami
zakwaszenie gleby, co sprzyjało rozwojowymi gruntowych grzybów atakujących
systemy korzenne świerków. Mniejsze opady deszczu też spowodowały osłabienie
tkanki drzew. Osłabione świerki stały się łatwym łupem dla kornika, który
dokonał ostatniego aktu obumarcia drzewostanu.
Pięćdziesiąt lat temu podobna klęska ekologiczna, choć na większą skalę, miała
miejsce w Górach Izerskich i Karkonoszach. Obszar klęski to było ponad 15 tys.
ha, a jednym z jej powodów było olbrzymie zanieczyszczenie powietrza
spowodowane spalaniem węgla brunatnego w elektrociepłowniach i elektrowniach
skoncentrowanych na styku granic Polski, Niemiec i Czech spadające na glebę w
postaci kwaśnych deszczów.
Krajobraz zmieniony po inwazji kornika można również obejrzeć w Beskidzie
Śląskim, w rejonie Skrzycznego, gdzie w latach 2006-2010 obumarło i zostało
wycięte mnóstwo świerków.
Po czeskiej stronie Gór Opawskich proces obumierania i wycinki przyszedł z
niewielkim opóźnieniem w stosunku do polskiej strony, ale tam spustoszenia
były dużo większe. Efektem obumierania i masowej wycinki drzew w tych górach
jest drastyczna zmiana w krajobrazie kiedyś zalesionych całkowicie terenów. O
ile po polskiej stronie trwa intensywne zalesianie, w dużej części
drzewostanem liściastym i okolice Biskupiej Kopy stają się znowu zielone, to
po czeskiej stronie można znaleźć tereny całkowicie odsłonięte i pozbawione
lasu. Dzięki temu wycieczka tam nabiera zupełnie nowego aspektu widokowego,
choć widok ten jest nieco postapokaliptyczny.
Tak to wygląda w dużej części czeskich Gór Opawskich pomiędzy wsiami
Hermanovice i Petrovice i tam też będzie przebiegać trasa opisanej dziś
wycieczki, dodatkowo dołączę do niej krótki pozaszlakowy i pozaścieżkowy
odcinek zaznaczony na mapie niebieską ciągłą kreską.
źródło: mapy.com
Zaczynam w miejscowości Petrovice. Tu na skrzyżowaniu dróg znajduje się urząd
gminy, przy nim niewielkie miejsce do zaparkowania auta, a po drugiej stronie
ulicy stoi opuszczony budynek, gdzie miejsc dla samochodów jest trochę więcej.
Tu zostawiam swoje auto i ruszam w trasę. Początek to zielony szlak wiodący
najpierw asfaltem, a potem wznoszący się do góry aż do skrzyżowania z szeroką
gruntową drogą.
w Petrovicach
Pričny Vrch i Vetrna
Tam opuszczam szlak, idę ścieżką na Solną Horę. Idę pośród rzadkiej
roślinności, wyschniętych drzew i pożółkłych traw. Klimat jesieni (jest
druga połowa września).
Pričny Vrch
Faktycznie jest bardzo widokowo, drzewa są często martwe, okorowane lub z
bardzo skąpymi liśćmi, nie przesłaniają widoczności na okoliczne Góry
Opawskie. Powoli się tu odradza roślinność, na razie w postaci skąpych
krzaków liściastych i niewysokich drzewek.
Biskupia Kopa i Srebrna Kopa
ścieżka na Solną Horę
Moje wędrowanie żółtym szlakiem przez Solną Horę i Kutny Vrch to niespieszne
oglądanie tego nietypowego górskiego widoku, spowodowanego przez opisywaną
wyżej inwazję kornika i wycinkę drzew będącą jej następstwem. Można zauważyć
duże połacie młodnika, niektóre ogrodzone siatką ochronną, pojawiają się też
tu i ówdzie pojedyncze drzewka iglaste i liściaste, pewnie samosiejki, są
też pojedyncze obumarłe drzewa, ale generalnie zadrzewienie jest niskie i
rzadkie. Według mnie lata miną, nim tu się znowu pojawi solidny las. Pokryje
on całe te niewysokie w sumie góry i guzik będzie widać. Na razie widać
bardzo dużo i w sumie dobrze.
w dole Prudnik
Widoki są takie sudeckie, bardzo często są to płaskie góry. Wprawdzie niezbyt
wysokie, ale jednak.
Solna Hora to rozległy, stosunkowo płaski szczyt. Po jego drugiej stronie
widać Pradeda (Pradziada), najwyższy szczyt Jesioników.
Praded i Medvedi Vrch
Za Solną Horą jest krótki odcinek prowadzący pośród wysokich drzew, który
daje nam pogląd, jak ten szlak mógł wyglądać przez inwazją kornika i jak
będzie wyglądał za jakiś czas, gdy drzewa wszędzie wyrosną na słuszną
wysokość.
Kutny Vrch
w drodze na Kutny Vrch
Solna Hora
Kutny Vrch to kolejny rozległy i płaski szczyt. Na jego wierzchołku spore
połacie wyrębów i martwych drzew, dużo wysokich i żółtych już traw.
Biskupia Kopa
Pričny Vrch
Dalsza droga żółtym szlakiem prowadzi przez szczyt Vetrnej, ale ja zbaczam
na chwilę ze szlaku, robię zaznaczoną na mapie niewielką pętlę
pozaścieżkową. Początkowy odcinek pętli to zielony szlak prowadzący na
Končiną i Komorę. Tu akurat zalesianie postępuje w najlepsze, rośnie już
młodnik ogrodzony siatkami, który również odgradza mnie od widoków. Uważne
wypatrywanie ścieżki po prawej stronie prowadzącej w stronę Hermanovic.
Jest.
Po krótkiej chwili wychodzę na rozległe łąki nad tą wsią. Krajobraz jest tu
zgoła inny, nie widać tu nawet resztek spustoszenia przez kornika. Na
horyzoncie Pradziad, wokół łąki i zielone jeszcze przed jesienią drzewa. Pasie
się mnóstwo krów. Odpoczywam chwilę na tutejszych łąkach.
łąki nad Hermanovicami
Medvedi Vrch i Orlik
Praded
Po odpoczynku bezścieżkowo idę na Salaš. W międzyczasie mija popołudniowe
„przesilenie chmurkowe" i czeka mnie piękna, słoneczna pogoda aż do końca
dnia. Bardzo ładnie będzie, mam nadzieję.
Biskupia Kopa
na Salašu
Z Salaša schodzę do drogi Hermanovice - Pertovice, którą prowadzi zielony
szlak. Droga jest asfaltowa, ale asfalt ów jest mocno nadgryziony zębem czasu
- stan drogi dla aut jest kiepski. Będę tędy wracał samochodem, trzeba będzie
jechać ostrożnie. Stan drogi jest zły, ale widoki są bardzo dobre.
Przechodzę obok miejsca zwącego się Pramen Osoblahy. Pramen to po czesku
źródło, a wg mapy rzeka Osoblaha spływa stąd w dół do Petrovic i dalej.
Niestety, źródło owo istnieje tylko na mapie, w rzeczywistości jest sucho.
Wracam na żółty szlak prowadzący mnie przez szczyt Vetrnej. Tutaj też
spustoszenia lasu nie są tak silne jak na Solnej Horze i Kutnym Vrch, ale są
zauważalne, zwłaszcza na podejściu na Vetrną. Niemniej roślinność odzyskuje
swoje miejsce.
Najlepszym punktem widokowym na tym odcinku jest kilkumetrowej wysokości
skałka, z której widać cały grzbiet Solnej Hory i Kutnego Vrchu.
Solna Hora i Kutny Vrch
w dole miasteczko Zlate Hory
Kutny Vrch
zbliżenie na Biskupią Kopę
Przede mną przełęcz, przez którą przechodzi droga Zlate Hory - Petrovice, a
z której też prowadzi najkrótszy szlak na Biskupią Kopę. Na przełęczy
znajduje się całkiem spory parking dla samochodów, przystanek autobusowy
oraz bufet „Petrovy Boudy" z napojami i przekąskami. Kupuję zimne piwo
bezalkoholowe „Holba". Płacę 45 koron czeskich, w przeliczeniu na złotówki
8,20 zł. Polska drożyzna tu na szczęście nie dotarła.
Spod Boudy muszę teraz zejść do Petrovic. Zielony szlak przecinający zakosy
drogi na mapie (mapy.com) jest opisany, że ścieżka w dwóch miejscach jest
zarośnięta i trudno przechodnia, co ilustrują adekwatne zdjęcia. Z kolei
zejście asfaltem jest strasznie długie - droga robi spore zakosy. Wynajduję na
mapie ścieżkę, która w górnej części prowadzi wzdłuż przewodów wysokiego
napięcie i schodzę nią.
Wybór jest dobry, ścieżka jest całkiem przyzwoita i nieco tylko zarośnięta w
górnej części, ale dla osoby przyzwyczajonej do pozaszlakowych wędrówek nie
jest żadnym problemem. Za to w dolnej części zejście jest bardzo przyjemne.
Gdy przy innej okazji jechałem tędy samochodem, to z ciekawości zwalniałem na
miejscach skrzyżowania drogi z zielonym szlakiem i rzeczywiście było tam
kiepsko. To była bardzo dobra decyzja z wyborem opisanego wyżej zejścia do
Petrovic.
Wycieczka owa, w sumie niezbyt wymagająca, była dla mnie dużym przeżyciem
estetycznym, choć raczej z gatunku przeżyć niebanalnych. Pora roku na tę trasę
była idealna, pogoda dopisała, dopisała też tak ceniona przeze mnie w górach
cisza - mimo słonecznej soboty spotkałem przez cały dzień kilkanaście osób:
turystów pieszych i rowerowych oraz grzybiarzy.
A parkowałem tutaj:
Sebastian Słota























































Monokultura świerkowa nie wytrzymała próby czasu, ale z niej nie zrezygnowano - wokół Kopy sadzi się głównie świerki. Jak to powiedzieli leśnicy w rzadkiej chwili szczerości "świerk najlepiej się tu przyjmuje, najszybciej rośnie i będzie najszybciej do wycinki". Więc za jakiś czas czeka nas powtórka z rozrywki. Po czeskiej stronie akurat w okolicy Kopy zachowało się całkiem sporo lasów liściastych.
OdpowiedzUsuńTrasa klasyka, bardzo widokowa. A 45 koron za Holbę to czyste zdzierstwo, to jest cena pod turystów z Polski :P